Odkąd pamiętam uwielbiam sery pleśniowe. Zarówno te z białą pleśnią, takie jak camembert lub brie, oraz poprzerastane niebieskawymi żyłkami, jak gorgonozola. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz ich spróbowałam, ale zawsze były dla mnie trudno dostępnym rarytasem. Mieszkałam w małej mieścinie, gdzie o takie sery było ciężko, poza tym w moim domu nikt ich nie jadał.
Przyrządzam je na różne sposoby, z makaronem, ryżem lub warzywami. Smakują mi w każdej postaci i za każdym razem zadziwiają swoim smakiem.
Obecnie moja lodówka w nie obfituje, gdyż przywiozłam sobie je w ramach poświątecznej wałówki od dziadków. A ponieważ terminy ważności gonią postanowiłam zjeść dziś coś na śniadanie z camembertem. Oczko podsunęło pomysł by zapiec, ale po moim ostatnim zapiekaniu, gdy ser gdzieś wyparował miałam nie mały uraz. Jednak nie należy się poddawać, nieprawdaż? Dlatego zrobiłam kolejne podejście i nie żałuję, bo się udało :)
Zapiekany camembert z migdałami i żurawiną
2 porcje
- 1 krążek sera camembert
- garść płatków migdałowych
- 2 łyżeczki żurawiny ze słoika
- 2 kromki tostowego pieczywa
Ser przeciąć w poprzek, tak by powstały dwa okrągłe plastry. Kładziemy na folii aluminiowej skórką do dołu. Pieczemy w temperaturze 180 stopni na ok. 5 minut- lepiej pilnować, bo czas jest zmienny. Po wyjęciu posypujemy uprażonymi płatkami migdałowymi. Podajemy z opieczonym pieczywem i kleksem żurawiny.

43 Responses
jak lubisz takie serki sprobuj camembert w czyms obtoczyc np jajku i platkach i usmazyc jak kotlecik,
ja serow nie jadam ale napatrzylam sie jak moja mama przyrzadza w rozny sposob i wiem ze strasznie jej tak przyrzadzony camembert smakowal
To jest prawie jak moje ulubione fondue dla leniwych – spróbuj kiedyś dodać do tak przekrojonego camemberta odrobinę śmietanki z tymiankiem i estragonem, szczypta pieprzu i zapiecz w piekarniku – wyjdzie Ci stopiony camembert w skórce, który idealny jest z opieczonymi kostkami tostowymi (najlepiej do tego kupić taki serek w pudełku, które można wykorzystać jako foremkę do pieczenia) :)))
Buziaki, uściski i moc ciepłych fluidów by wzmocnić Cię w rzucaniu palenia :**** Już nie mogę doczekać się piątku :))))
Oj, uwielbiam taki serek! :)
Nawet bardziej, niż smażony – panierowany ( choć kto to rozstrzygnie, kiedy oba dobre, hi, hi;)
Dobry jest z żurawiną, z konfiturą malinową oraz – moja niedawna próba, ze słodko-pikantnym chutney’em jabłkowym.
Umm Hurajra tylko ze takie serki trzeba smażyć na głębokim tłuszczu, a ja nie mogę tak tłusto jeść
Tiliuś drugą połówkę zapiekłam nieco dłużej i z samego serka zrobiła się skorupka (urosła-taka kopuła) a w środku super płynne founde :)
a gdzie tą śmetankę wlać, na serek? nie spłynie?
Mi :)
Ale zaszalałaś, fiu fiu :)))
tia, przypadkiem się wcale nie namęczyłam ;)
Tak, śmietankę na serek, tylko tak trochę widelcem ten serek poskrob, by śmietanka trochę wniknęła w serek :)))
Jak tam rzucanie palenia idzie? Jak humorek? Bo ja już nie mogę doczekać się piątku i to bardzo poprawia mi humorek :)))
Tiliuś też nie mogę się doczekać piątku, ale moje rzucenie palenia do tego czasu stoi pod wielkim znakiem zapytania- zaraz mnie szlak trafi i polece do sklepu po karton fajek ;p
Ani się waż, zjedz lepiej czekoladę!
na mnie to nie działa ;p
Aga, to spróbuj mocną (!) herbatę z imbirem pić, możesz dodać też cukru/miodu i cytryny :) Pomaga :)
Hejka Aga… 3maj się kobieto.. masz jakieś wspomagacze?? gumy, plastry.. to pomaga w objawach ubocznych a psychicznie trzeba twardym być ;)dasz radę zobacz ile osób Ci kibicuje
A serek uroczy
Pozdrawiam
Kasia
No szkoda tylko,że ja nie lubię serów pleśniowych,ale przpeis zapewne dla smakoszy idealny..
http://www.waniliowachmurka.blox.pl -zapraszam.
kachna no cóż od tych słynnych wspomagaczy już dawno się uzależniłam ;p
Ja bym z dziką chęcią rzuciła się na taki zapieczony / roztopiony camembert, tylko ile bym ich nie kupiła – z prędkością światła zostają zjedzone przez mojego m-żonka. Łobuz! Dla mnie nigdy nic nie zostaje.
Małgosiu trzeba walczyć jak lwica ;)
Ooo, to lubię :) I robię bardzo regularnie. Ale najczęściej jeszcze panieruję :)
Aga, pyszności serwujesz!:) Mniamku!:))
Kochana, trzymaj się w swoim postanowieniu!:)
A co robicie w piątek słonca kochane ?
Agatko, szablonik masz sliczny!:)
w piątek zapraszamy do wawy, bedzie winiarsko i babiarsko :)
Eee, to tutaj o tym szablonie miałam napisać, to jeszcze raz: fajowski, podoba mi się :)
ps. Spacerowo też ;)
W sensie, że w piątek spacerowo, rany! jakaś roztrzepana jestem ;)P
Aga, super szablonik :) Ślicznie i IMHO dużo ładniej :))))
Buźka na dobrą nockę :*** będę śnić o Twoim rzucaniu palenia i trzymać kciuki :***
Oczko, a my znów prawie jednocześnie komenta wstawiłyśmy :))) Buziaki nocne Kochane moje :*
dzięki dziewczyny :*
Hehe fakt Tilia! :)) telepatia jak nic ;))
Aaaa, brokuły widzę na górze ;)))
ale tu gorąco, ciągle mi skrzynka emailowa dzwoni ze nowy koment
white lady :))
niom ;p
Ale u Ciebie przejaśniało, fiu fiu! Podoba mi się :) Czy mi się wydaję, czy brokuł to Twoje ulubione warzywo? ;)
dziękuje :) Tak, uwielbiam brokuły :)
Buziaki porankowe :*** i trzymam kciuki za wytrwanie i silną wolę Moja Droga :))) Ja się ciut przeziębiam, ale nie dam się i do weekendu będę zdrowa jak rybka :)))
hejka Aga… bajerancko masz teraz na blogu :) bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam
Kasia
PS: ja już bez wspomagaczy ale mój ślubny na wspomagaczach jedzie już 6 lat ;) hahahahaha to się nazywa walka z nałogiem
Tilia marsz do łóżka zdrowieć!!! Ciepłe buziaki przesyłam
Kachna dziękuje, niezły Twój slubny ;p
Widzę, że blog ma nowe, ładne brokułowe ubranko :)
White lady? No kurczę zaciekawiłaś mnie jak nic ;)
Mi dziękuje :*
Majanko podpowiedź jest w notce z 30 grudnia :*
Mmmm tez bym zjadla taki serek. :)
Sliczny szablon, lubie takie. :)
P.S mam nadzieje, ze nadal walczysz z nalogiem? :)
Pozdrawiam serdecznie!
jo walczę…
dziękuje :*
Kochana, świetne! Jeszcze nie robiłam w płatkach migdałowych, ale będę musiała spróbować@!
a polecam polecam :)
Uwielbiam ,takie jedzenie ,raz w tygodniu to mus żeby było
A zdjęcie wygląda jak obraz
Margot :*
rada na przyszlosc, jezeli lubisz dojrzale sery nie przejmuj sie data waznosci. u nas w domu sery plesniowe jada sie gdy data waznosci minie czasem nawet grubo po. naturalnie robione sery same sie konserwuja i to przez wiele lat. trzeba je tylko umiec dobrze przechowywac. pozdrawiam z Francji