Pasqualini ai canditi

Włoska akcja na durszlaku dobiega końca.
A szkoda.
Pomysłów na włoskie dania miałam wiele, ale szaleństwo jakie opętało moje życie, nie pozwoliło zrealizować mych planów.
Z pracy wracałam późno, bo różne przypadki się zdarzały, a gdy wracałam ostro zakuwałam, bo ambitne plany wobec siebie mam.
I tak, korzystając z okazji spotkania z grupą Bab i Chłopów co w czasach prohibicji ostro zakazy łamało, postanowiłam upiec Pasqualini ai canditi wylukane na kilku blogach.
Wszystkim bardzo smakowały (chyba ;))
Zatem polecamy ;)

 

 

Pasqualini ai canditi
150 g masła
250 g mąki pszennej
100g cukru pudru
1 jajko
170g bakalii- u mnie suszona żurawina, słonecznik i posiekane migdały
aromat waniliowy lub ekstrakt z wanilii
Masło posiekać z przesianą mąką, dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto.
Uformować z niego wałek o średnicy 3-5 cm, zawinąć w folię i wstawić do lodówki na min. godzinę.
Po schłodzeniu ciasto pokroić w 2-centymetrowe krążki, a potem rozwałkować lub rozgnieść w rękach, tak aby przypominały kształtne ciasteczka :-) – ja formowałam je w rękach, bo za grubo posiekałam migdały i ciasteczka nie chciały się rozwałkować.
Wstawić do nagrzanego piekarnika do 200 stopni i piec ok. 10 min.

 

 

Podziel się
Facebook
Pinterest
Powiadom znajomego

21 odpowiedzi

  1. O, jakie proste!
    Może mogłabym jeszcze zamienić sobie mąkę pszenną na jakąś orkiszową z domieszką pszennej?

    Kocham takie ciasteczka przepełnione bakaliami.

    Zarówno jak Ty nie mam czasu, wkuwam, wię wiem jak to jest, ale jak się wreszcie wejdzie do kuchni by coś zrobić, to wszystko nagle znika i jesteś tylko Ty i Twoje wypieki :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    :)

  2. Z akcjami to u mnie jest podobnie – mam tysiąc pomysłów, a potem życie sprowadza mnie do parteru.

    Podjadam więc Twoje ciasteczko i znikam wymyślać, co jutro an zupełnie prozaiczny obiad zrobić.

  3. Ciasteczka z bakaliami – pychotka !

    Sterta przepisów do zrobienia rośnie w zastraszającym tempie, chyba zacznę losować na chybił trafił , bo wszystkich nie dam rady przetestować. A teraz jeszcze doszedł Twój ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *