Wspominałam Wam, że niebawem będę miała dla Was konkurs związany z projektem „Z Kuchnią Filmową w Kurniku” i dziś właśnie jest czas by ów konkurs ogłosić.
Nie będę się rozpisywać niewiadomo ile, bo i po co.
Zasady konkursu sa proste, nagrody super, a ja tylko liczę na Waszą kreatywność i zaangażowanie.
Co możecie wygrać:
Nagroda główna:
– zestaw garnków Emalii Olkusz, seria Mizar w jakich gotuje Paulina w filmiku promocyjnym.
– garnek z logiem książki Kuchnia filmowa
– książka Kuchnia Filmowa z autografem autorki – Pauliny Wnuk
4 wyróżnienia:
– książka Kuchnia Filmowa z autografem autorki – Pauliny Wnuk
A co musicie zrobić:
Paulina na swoim blogu opublikowała 3 przepisy z książki „Kuchnia Filmowa”, czyli
– Tarta limonkowa z serialu „Dexter”
– Muffinki z borówkowami z serialu „Gotowe na wszystko”
– Wołowina po burgundzku z filmu Julie&Julia,
Wyobraź sobie, że jesteś w Eksperymentalnej kuchni Kurczaka i masz przygotować jedno z tych dań. Co byś w nich zmienił, dodał od siebie?
Poeksperymentuj, w końcu jesteś w eksperymentalnej kuchni!
Licze na Waszą kreatywność, zarówno przy eksperymentowaniu z przepisem, jak i przedstawieniem tego eksperymentu- moze to być zdjęcie przygotowanej potrawy, rysunek, filmik lub zwykły opis- co tylko dusza zapragnie!
Pamiętajcie tylko- ma to być zjadliwe! Bo ja potem przygotuję zwycięski przepis (może ze zwycięzcą jeśli będzie mógł wpaść do mnie :))
Aha, i polubcie mój FanPage jeśli jeszcze nie lubicie ;) Będę sprawdzać :)
Wasze eksperymenty przesyłajcie na adres aga[AT]eksperymentalnie.com lub w komentarzach pod tym wpisem.
Konkurs trwa przez 2 tygodnie, czyli od 08.10.2013 od godziny 12:00 do 22.10.2013 do północy- możliwe ewentualne przesunięcie końca konkursu na prośby uczestników.
Ogłoszenie wyników odbędzie się w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.

35 Responses
Wybieram tartę limonkową. Co bym w niej zmieniła? Niemal wszystko. Zrobiłabym ją w tradycyjny sposób, bez kombinowania z żelatyną. Oryginalne ciasto z serialu Dexter, czyli Key Lime Pie robi się zupełnie inaczej. A mianowicie miesza się żółtka, słodzone mleko skondensowane, sok i skórkę z limonek i (tutaj nie ma różnicy) wylewa się ją na spód z pokruszonych ciastek z masłem. Pod wpływem kwasu z soku masa gęstnieje. Dawno temu nie pieczono tego ciasta, jednak ze względu na Salmonellę zaczęto je piec. „Oldschoolowa” wersja jest od podanej tutaj prostsza, szybsza i nie zawiera żelatyny. Bardzo polecam!
Składniki:
200g ciastek Digestive (bez czekolady)
2 łyżki cukru
80g masła
4 żółtka
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
175ml soku z limonki
2 łyżeczki skórki otartej z limonki
bita śmietana do dekoracji (opcjonalnie)
nagrzej piec do 180 C
rozpuść masło
ciastka rozdrobnij – w malakserze lub umieszczając je w torebce i krusząc przy pomocy np wałka
dodaj cukier i roztopione masło, dokładnie wymieszaj (konsystencja mokrego piasku)
przełóż do foremki, dociśnij do dna i brzegów tak, zeby jego warstwa była równa, wstaw do pieca na 10 minut
żółtka ubij na puszystą masę
wlej do nich mleko skondensowane, ubijaj aż dobrze się połączą
dodaj skórkę i sok z limonki*, ubijaj dosłownie kilka sekund – jak masa zacznie gęstnieć, przerwij miksowanie
przełóż limonkową masę na podpieczony spód z ciastek, piecz w 180 C 10 minut, następnie wyłącz piec i pozostaw w nim ciasto na ok 15 minut
po tym czasie wyjmij je i wystudź, po czym przełóż do lodówki (najlepiej na całą noc)
ozdób bitą śmietaną (opcjonalnie)
Smacznego! :)
po zdjęcia zapraszam na mojego bloga -> https://sweetworldofs.pl/2013/06/24/key-lime-pie/
powiem tak: wow! coś czuję, że już lada dzień przetestuję twój przepis ;)
Agata – bardzo polecam! :) Fajne jest wrażenie jak mieszasz masę i po dodaniu soku zaczyna gęstnieć :D Czysta chemia :D
prawie jak na studiach ;) (studiowałam biologie, a tam dużo chemii było ;))
Uwielbiam piec muffinki, więc ten przepis wybieram! :) Ale zamiast borówek – daję maliny! A żeby było jeszcze smaczniej to dodaję również serek mascarpone. Maliny i mascarpone, czy może być lepiej? Gwarantuję, że nie! Ten duet jest idealny, te składniki są stworzone dla siebie :) A dokładny przepis brzmiałby tak: (w mojej wersji)
300g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
120 g miękkiego masła
2 jajka
3/4 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
+ serek mascarpone, maliny
Suche składniki wymieszać w jednej misce. Mokre składniki w drugiej. Połączyć. Gotową masą wypełnić foremki na muffinki do 1/3 wysokości. Do każdej nałożyć po łyżeczce serka mascarpone i ponownie masę (całość nie powinna sięgać wyżej niż 3/4 wysokości foremki), udekorować malinami. Wstawić do piekarnika, piec przez 25 minut. Po upływie czasu wyjąć i ostudzić. Gotowe.
A na dowód, że muffinki wychodzą i są zjadliwe – zdjęcie:
https://4.bp.blogspot.com/-dqDjB2HZklI/UjwSW_hzFgI/AAAAAAAAR70/ITBT24MnoO0/s1600/DSC_8100.JPG
Pozdrawiam! :))
Magda Mentel
piękne! a maliny i mascarpone to bardzo niebezpieczne połączenie…nie wiem czy bym ich nie zjadła przed włożeniem do muffinek ;)
Zamieniam danie z wołowiną na wege danie :)
Zamieniamy 1 kg wołowiny na 2 białą, dużą fasolę. 150 gram czosnku na pół bakłażana. 1 cebulę na całego pomidora. Perłowe cebulki na jeszcze jednego pomidora. Pieczarki wywalamy (sorry). Czosnek gubimy po drodze ze sklepu do domu. Mąka rozsypuje się na podłodze.
Fasolę gotujemy w garnku, w między czasie na patelni podduszamy cukinię, dodajemy do tego pokrojone w kostkę pomidory, marchewkę, całą butelkę wina…wróć…200 ml wina, łyżkę przecieru, liście laurowe, tymianek. Bulionu nie chce nam się robić, więc go nie robimy.
Jak się bakłażan z resztą poddusi to mieszamy z fasolą i podduszamy na małym ogniu 10 minut. Potem potrzebujemy odpowiedniego światła i przy pewnym rodzaju szczęścia fasola będzie wyglądać na zdjęciu jak cebulki, a bakłażan jak wołowina. Gdyby tak nie było należy dolać więcej wina.
Monika na co? „2 białą”? :)
o tak, wina nigdy za mało… ;)
Szkoda, że nie ma pizzy. Chętnie bym się pochwaliła swoim eksperymentem. Był nawet zjadliwy jakby kto się uparł. W każdym razie nikt z rodziny się nie otruł ;)
podziel się podziel :)
Kurcze!… te garnki są w kolorze mojej kuchni:)))
Muszę je mieć!:)
Zabieram się do pracy i zamieniam kuchnie w laboratorium eksperymentalne:)
Pozdrawiam:)
To lubię!
A ja widzę tartę limonkową jako Tartę Mohito. Do zmian potrzeba nam białego rumu oraz świeżej mięty.
SKŁADNIKI:
4 limonki
250 g serka mascarpone
100 ml śmietanki kremówki
100 g cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny
80 ml białego rumu
2 garści posiekanych liści świeżej mięty
250 g herbatników digestive (mogą być z czekoladą)
100-150 g masła
PRZYGOTOWANIE:
Limonki sparzyć, umyć dokładnie. Skórkę zetrzeć, a sok wycisnąć.
Masło rozpuścić, a herbatniki pokruszyć dokładnie. Można wrzucić je do grubego woreczka i pokruszyć wałkiem do ciasta, albo po prostu zmiksować w malakserze, lub blenderem.
Rozpuszczone (wystudzone) masło dodać do herbatników, wymieszać i utworzyć z masy spód do tarty przyciskając herbatniki z masłem do ścianek i spodu formy. Schłodzić przez co najmniej godzinę.
Śmietanę kremówkę ubić, dodać mascarpone, skórkę z limonki, sok i cukier puder. Zmiksować dokładnie.
Żelatynę rozpuścić w podgrzanym rumie, przestudzić trochę i dodać do masy miksując szybko do połączenia składników, dodać liście mięty, wymieszać.
Na schłodzony spód wylać masę i schłodzić w lodówce przez min. 2-3 godziny, a najlepiej przez całą noc.
uwielbiam mohito! podoba mi się Twój pomysł :)
Wybieram tartę limonkową.Dodał bym do niej od siebie żurawinę.
Składniki na kruche ciasto:200g mąki,60g cukru pudru,szczypta soli,100g masła,1 żółtko,3 łyżki zimnej wody
Składniki na krem:300g serka mascarpone,sok i skórka z 3 limonek,3 jaja,150g cukru, 225ml śmietanki kremówki 30%,10g cukru z prawdziwą wanilią (1 opakowanie),150g suszonych żurawin
Składniki do dekoracji:plasterki limonki,kilka suszonych żurawin,cukier puder
Sposób przyrządzenia:Mąkę przesiać z solą i cukrem.Masło wymieszać z żółtkiem.Na zmianę do masła dodajemy 1/3 suchych składników,1 łyżkę wody,zagniatamy;miksujemy 1/3 suchych składników,1 łyżkę wody,zagniatamy;miksujemy.Formujemy dysk, owijamy w folię spożywczą i schładzamy 1h.Formę na tartę o średnicy 24cm wysmarować masłem i posypać mąką.Ciasto rozwałkować na wymiar troszkę większy niż forma,przełożyć placek do foremki,wyrównać krawędzie i docisnąć.Schłodzić około 30 minut w zamrażarce.Następnie przykrywamy ciasto papierem do pieczenia, wysypujemy suchy ryż lub fasolę.Pieczemy 15 minut w 180st.C. Ściągamy papier z ryżem lub fasolą.Pieczemy jeszcze około 5 minut do momentu aż spód również się zezłoci.Ciasto wyciągamy.Temp. skręcamy do 140st.C. Kremówkę ubić z cukrem waniliowym.Serek miksujemy z sokiem i skórką z limonek, cukrem, jajami – tylko do połączenia składników – na koniec łączymy z ubitą śmietaną.Na podpieczonym spodzie układamy równomiernie suszone żurawiny, przelewamy krem i pieczemy około 45 minut w 140st.C. Studzimy w lekko uchylonym piekarniku, dekorujemy kilkoma żurawinami i plasterkami limonki, posypujemy cukrem pudrem.
limonka i żurawina? ciekawy eksperyment, w sumie to i to kwaśnie, fajnie może się komponowac :)
Eksperymentuję z tartą. Nie wiem czy nie za bardzo mnie poniosło, ale spróbujmy.
Limonki zamieniam na dwie pomarańcze(sok z obydwu, odrobina startej skórki), ciasteczka digestive na kruche ciasteczka imbirowe z orzechami. Masło rozpuszczam z połową gorzkiej czekolady zanim wymieszam je z pokruszonymi ciasteczkami. Sposób wykonania i pozostałe składniki zostawiam nietkięte, dlatego też nie będę przepisywać tutaj całości. Rezultat? Esencja świąteczności w październiku! Jeśli dodamy pomarańczowy barwnik spożywczy to wstrzelimy się też kolorystycznie w halloween ;)
Zdjęciówkę wysyłam na maila.
Pozdrawiam!
podoba mi się! a te ciasteczka to gdzie można kupić? :)
Ja kupuję w Lidlu w Szkocji,być może w Polsce też są, próbowałam znaleźć na stronie ale nie ma tam wszystkich produktów. Sprawdzą się też korzenne kupowane na wagę, albo możemy zrobić je sami: mąka, masło, cukier, 1 jajko, mielony i świeży imbir, pokruszone orzeszki i pół łyżeczki proszku do pieczenia. Trochę więcej pracy ale naprawdę warto :)
a w jakiej temperaturze je pieczesz?
10-15minut w 180 stopniach. Dla zaoszczędzenia czasu tak sobie myślę, że można właściwie upiec cały spód od razu z dodatkiem niesłodzonego kakao zamiast tej rozpuszczonej czekolady, ale przy pokruszonych ciasteczkach będzie troszkę inna tekstura :)
Przepis na „sklonowane” muffinki :) Nie lubię, gdy spędzam w kuchni dużo czasu, a efekt tej pracy jest tylko jeden. Muszą być dwa!
Tak więc:
Składniki suche:
1 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1,5-2 łyżki kakao
Składniki mokre:
2 jajka
1 szklanka mleka
1/3 szklanki oleju
Pozostałe:
2 szklanki malin (im więcej, tym lepiej)
100 g gorzkiej pokrojonej czekolady
jagody (u mnie około 3/4 szklanki)
1. W misce mieszamy suche składniki: cukier, cukier migdałowy, przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sodę.
2. W drugiej misce mieszamy składniki mokre: jajka, olej, mleko.
3. Łączymy składniki. Mieszamy.
4. Część ciasta przerzuciłam do osobnej miski i wymieszałam z jagodami.
5. Do pozostałego ciasta dodajemy kakao. Mieszamy.
6. Dodajemy pokrojoną czekoladę i maliny. Delikatnie mieszamy.
7. Nakładamy ciasto do foremek (do 3/4 wysokości) – „jagody” po punkcie 4, „maliny” po punkcie 6.
8. Pieczemy przez około 25 minut w nagrzanym do 190 stopni C piekarniku.
Muffinki z jagodami są pyszne, a czekoladowe z malinami – nigdy nie jadłam lepszych!
też tak często robię, że dzielę ciasto na 2 częsci i jedną robię z innymi składnikami, a drugą z innymi :)
Wołowina po burgundzku w najbardziej prostej formie, czyli sałatki.
Wystarczą 2 steki polędwicy wołowej, usmażone wg własnego ulubionego sposobu, 1szalotka, 1 pieczarka podsmażona (w moim przypadku rydz), parę plasterków smażonego boczku lub bekonu, zblanszowane młode marchewki, oliwa, sól, pieprz i redukcja z czerwonego, wytrawnego wina:) wołowina gotowa: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=232223223602580&l=f476271bee
w formie sałatki brzmi tak light, czyli jak najbardziej jestem za!
To ja też wchodzę w tarte limonkową ( bo najbardziej ją lubię;) Kocham wręcz. Moja zmiana – zamiana będzie polegała na tym, że do herbatników dodamy skórkę z limonki i tu będzie jej główny aromat a do kremu wlejemy likier limoncello ok 100 ml. No i wtedy tarta jest – jak niektóre filmy – TYLKO DLA DOROSŁYCH:)
dla dorosłych i nie do pracy ;)
a ja wysłałam swoją propozycję na maila. Ze zdjęciem
otrzymałas potwierdzenie?
Dziękuję za potwierdzenie :)
Kurde balans, myślałam że konkurs kończy się 26.10:(. No nic, zrealizuję eksperyment innym razem;).
oj szkoda :(
No dobra, chociaż opiszę co mi chodziło po głowie;). Ponieważ uwielbiam Dexter’a to zdecydowanie wybrałam tartę limonkową. Eksperymentalnie na spód ciasteczkowy położyłabym jednak przetarty(gładki) i dość rzadki dżem np. wiśniowy. Potem normalnie walnęłabym mase limonkową, a wierzch ozdobiła plastrami limonki i czerwonej sycylijskiej pomarańczy, bo kojarzy mi się z czołówką serialu gdzie brutalnie jest wyciskana(sezon na tą odmianę zaczyna się dopiero pod koniec listopada). Tym sposobem góra byłaby czołówką, a po przekrojeniu wyciekałby czerwony dżem- efekt lekko demoniczny jak cała postać Dexter’a kojarząca się z morzem krwi;).
zrób zrób, bo brzmi super!
Witaj,
bardzo lubię ciepło, słońce i chciałabym, aby każdy dzień jesieni był taki jak dzisiaj – piękny, słoneczny i bardzo ciepły, dlatego aby nie zapeszać takiej pogody, przygotowałabym magiczne, kokosowe muffinki z borówkami, likierem Malibu i sokiem z limonki.
W oryginalnym przepisie zmieniłabym:
– zamiast 250 ml mleka – dałabym 125 mleka krowiego i 125 ml mleczka kokosowego
– zamiast 300 g mąki pszennej – 200 g mąki pszennej i 100 g wiórków kokosowych
– zamiast 80 g cukru dałabym 3 łyżki cukru i 3 łyżki miodu
– do ciasta dodałabym 3 łyżki przyrządzanego na bazie karaibskiego rumu likieru kokosowego Malibu.
Po upieczeniu udekorowałabym te pyszne, pachnące słońcem muffinki bitą śmietaną, do której pod koniec ubijania dodałabym sok z 1 limonki, świeżymi borówkami i uprażonymi na suchej patelni wiórkami kokosowymi.
Połączenie smaków idealne, dlatego bardzo polecam i zachęcam do wypróbowania:)
Aneta
[email protected]