Zazdroszczę ludziom jednej rzeczy… No dobra, prawda jest taka, że zazdroszczę wielu rzeczy, ale to o czym chce napisać w tej chwili przed chwilą dała mi się we znaki i innych grzechów nie pamiętam.
Rzecz, której zazdroszczę, jest banalna- nie jest to rzecz materialna, nie jest to też jakiś element wyglądu. To umiejętność, nabyta lub wrodzona- nie mam jej więc nie wiem jak ją określić. To rzecz nie tylko ułatwiająca życie, pracę, ale też bardzo przydatna.
Jest to po prostu jednoczesne słuchanie muzyki i praca- pisanie, czytanie, czynności w pracy. Nie potrafię skupić się, myśleć, tworzyć jak w uszach słyszę ulubione kawałki. One zabierają mnie do innego świata, powodują, że wszystkie zmysły na nich się skupiają, a ja zamiast pisać sobie bloga słuchając ulubionych kawałków, mogę robić jedno albo drugie.
Dlaczego o tym teraz piszę?
Bo mam chwilę wolną, taką dla siebie, na którą czekałam cały tydzień. Zrobiłam sobie kawę, obok położyłam pokrojone owoce, położyłam się na łóżku i postanowiłam coś napisać w atmosferze relaksu. Włączyłam muzykę i …cholera, w głowie pustka, a raczej Republika. Każde słowo piosenki, która rozbrzmiewa z głośników, odbija się o szarą i białą strefę mojego mózgu. Ja analizuję tekst, jego sens i nie wiedzieć w jakim celu rozkładam to wszystko na czynniki pierwsze. A pisanie zajmuje mi dużo więcej czasu niż gdybym robiła to w ciszy.
Muszę wyłączyć radio, bo wiem, że przegram tą walkę, a mój tekst będzie całkowicie do wywalenia.
I tak jest zawsze… nie mogę pracować słuchając muzyki, nie mogę pisać, nie mogę czytać. Muzyka pochłania mnie całkowicie i nie zostawia ani kawałka tej “myślącej” części na inne działania.
Śmiejcie się, ale to cholernie uprzykrzające życie! Bo na przykład będąc w pracy, gdy moje pracowe ziomki przekrzykują się lub głośno komentują rzeczywistość, a ja muszę się skupić- napisać coś, przeczytać, cokolwiek, to jestem na przegranej pozycji. Oni radzą sobie zakładając słuchawki na uszy i robią swoje, a ja albo muszę:
- albo krzyknąć: zamknąć dzioby,
- albo wyjść z pokoju
- albo zatkać uszy, co nie wygląda za dobrze ;)
To jest naprawdę problem dla mnie!
Nie wiem z czego to wynika. Czy z małej pojemności mojego mózgu (w końcu ptaki mają małe móżdżki), czy to wina muzyki, która mnie wciąga bez reszty, a może to skaza z dzieciństwa- całe dzieciństwo towarzyszyła mi cisza. Często byłam sama w domu, odrabiałam lekcje w ciszy, czytałam w ciszy, nikt mi nie przeszkadzał, nie musiałam się odcinacć od dźwięków z tła.
Cisza jest dla mnie często bardziej potrzebna od muzyki. Nawet nie chodzi tu o samą muzykę, dźwięk telewizora też mnie rozprasza.
To w ciszy moge zrobić coś konstruktywnego, dźwięki zza pleców uniemożliwiają twórcze działanie.
Podobno od muzyki piękniejsza jest tylko cisza, ale ta cisza zaczyna powoli mnie irytować!
Macie może pomysł jak sobie z tym poradzić?
Ja… właśnie teraz muszę wyłączyć głośniki i przeczytać to wszystko na nowo, bo każde zdanie w tym tekście (niby na jeden temat) jest jakby z innej bajki.
Chciałabym to zmienić, chciałabym aby muzyka częściej mogła mi towarzyszyć. Jakieś rady macie?
8 Responses
Też mam ten problem. Potrafię się skupić jedynie przy bardzo, bardzo cichutkiej muzyce chilloutowej, ale to prawie jak cisza. Bywały momenty, że przeszkadzało mi nawet tykanie zegarka!
Kasia Zapętlona poleca coś dla nas https://www.facebook.com/agata.chmielewska1/posts/812035902144032
Też mam ten problem. Potrafię się skupić jedynie przy bardzo, bardzo cichutkiej muzyce chilloutowej, ale to prawie jak cisza. Bywały momenty, że przeszkadzało mi nawet tykanie zegarka!
Kasia Zapętlona poleca coś dla nas https://www.facebook.com/agata.chmielewska1/posts/812035902144032
Witam.Może i od muzyki jest piękniejsza cisza mimo, że kiedyś byłem fanem muzyki to właśnie ona uspokajała mnie nie mal w każdej sytuacji a cisza owszem też jest dobra lecz nie raz cisza aż kłuje, za duża cisza jest też nie dobra.
Ty nie możesz się skupić przy muzyce i innych dźwiękach a ja mimo iż jestem facetem od pewnego czasu nie potrafię się pozbyć czarnych myśli i wszelkich „myślowych” negatywów.
To chyba gorsze niż brak ciszy czy nawet ta wspomniana kłująca cisza gdzie mimo, że robisz coś i jesteś nad tym skupiona (skupiony) maksymalnie to i tak czarne przedziwne myśli wkraczają do twojej głowy.
sorki jeśli odbiegłem wypowiedzią od tematu ale chciałem się podzielić swoim „problemem”
Pozdrawiam.
Masz rację, czarne/smutne myśli są najgorsze. Wtedy chyba tylko spokojna lub rozweselająca muzyka może nam pomóc.
Witam.Może i od muzyki jest piękniejsza cisza mimo, że kiedyś byłem fanem muzyki to właśnie ona uspokajała mnie nie mal w każdej sytuacji a cisza owszem też jest dobra lecz nie raz cisza aż kłuje, za duża cisza jest też nie dobra.
Ty nie możesz się skupić przy muzyce i innych dźwiękach a ja mimo iż jestem facetem od pewnego czasu nie potrafię się pozbyć czarnych myśli i wszelkich „myślowych” negatywów.
To chyba gorsze niż brak ciszy czy nawet ta wspomniana kłująca cisza gdzie mimo, że robisz coś i jesteś nad tym skupiona (skupiony) maksymalnie to i tak czarne przedziwne myśli wkraczają do twojej głowy.
sorki jeśli odbiegłem wypowiedzią od tematu ale chciałem się podzielić swoim „problemem”
Pozdrawiam.
Masz rację, czarne/smutne myśli są najgorsze. Wtedy chyba tylko spokojna lub rozweselająca muzyka może nam pomóc.