
Ale od początku. Mój tyłek, zwany potocznie kuprem, ostatnio się powiększył. Urósł jakoś sam z siebie w bliżej nie określonych okolicznościach.
Urósł do tego stopnia, że tylko patrzeć jak spodnie mi pękają – w strategicznym tylnym miejscu, w dodatku w nieodpowiednim czasie. Stres w związku z tym jest nie mały, a stresów innych mam pod dostatkiem.
Postanowiłam coś z tym zrobić.
Na diecie jestem od zawsze, więc tu za wiele możliwości nie mam. Zostało mi jedynie trochę się poruszać (choć wolałabym sz zmienić na ch ;) ). Sporty wszelakie są mi obce, lubię tylko te na S i to nie wszystkie.
Jednym z nich jest siłownia– znaczy to nie sport, a miejsce, ale pasuje mi tu bo na S. Na siłowni sama jestem sobie sterem, żeglarzem i okrętem (z dużą rufą). Nie ma ryzyka połamania moich koślawych nóg podczas dziwnych kroków fitnessowych, nie ma wstydu, że brzuszki mi nie wychodzą, no i nikt mi nie mówi ile razy co mam powtórzyć. Może to mało profesjonalne podejście, ale sumienie czyste jest! (sumienie tez na s- jak ładnie).
No i w związku z tym w sobotę poszłam na siłownie. Pierwszy raz od wielu miesięcy (różne takie tam przyczyny i wytłumaczenia mojej abstynecji). W niedzielę chodziłam jak kaczka, wewnętrzna strona moich ud dawała się we znaki, czułam ją, ale wiecie co? To był przyjemny ból, miło mi się kojarzył. Nie wiedziałam czemu…
Dziś idąc drugi raz na sssssiłownię uświadomiłam sobie skąd znam ten ból, dlaczego miło mi się kojarzy i… bardzo szybko odechciało mi się jakichkolwiek bieżni czy orbitreków. Ten ból kojarzy mi się z innym słowem na S- z seksem!
Kurde stąd to przyjemne uczucie. Ten ból i to uczucie zawsze wiązały się ze wspomnieniem intensywnie spędzonej nocy (niekoniecznie ze śniadaniem w postaci jajecznicy).
Wiecie jak to jest jak się wywija figury akrobatyczne, często proszpagatowe- na drugi dzień chodzisz jak kaczka (nawet kurczaki tak mają).

No i żal będzie dupę ściskał. No i maść na ból dupy by się przydała!
Pożyczy ktoś?
UWAGA– wpis, który właśnie czytasz nie stanowi oferty ani propozycji, nie jest zaproszeniem do negocjacji i ma wyłącznie charakter czysto informacyjny- w tygodniu odpoczywam (śpi się we dwoje, a odpoczywa samemu).
18 Responses
Jak dupa boli, znaczy, że robi się ładniejsza, lepsza, więc cierp cierpliwie! :)
co najwyżej rekrutację na masażystę przeprowadzę ;)
Jak dupa boli, znaczy, że robi się ładniejsza, lepsza, więc cierp cierpliwie! :)
co najwyżej rekrutację na masażystę przeprowadzę ;)
Kurczaku, prędzej uwierzę w lądowanie pólnocnokoreańskich astronautów na Słońcu niż w Twój duży kuperek.
człowiek słabej wiary! ;)
ale wielkiego uwielbienia dla Kurczaka :)
Kurczaku, prędzej uwierzę w lądowanie pólnocnokoreańskich astronautów na Słońcu niż w Twój duży kuperek.
człowiek słabej wiary! ;)
ale wielkiego uwielbienia dla Kurczaka :)
Na pupę to polecam przysiady, od tygodnia robię – może dołączysz? :)
https://www.blogomodzie.com/squats/
A na ból kuperka MASAŻ! Albo kolejne ćwiczenia. Znam ten ból, bardzo dobrze, ale endorfiny powodują, że nawet przy osiemdziesiatym podniesieniu ciężarków bólu nie czuję. Nie mówiąc już o dwudziestym przebiegniętym kilometrze! :)
weź nie nerwuj mnie, ja to godzinka na siłce i padam ;) a przysiady, tak tak planowałam, dziś 2 nawet zrobiłam :)
Na pupę to polecam przysiady, od tygodnia robię – może dołączysz? :)
http://www.blogomodzie.com/squats/
A na ból kuperka MASAŻ! Albo kolejne ćwiczenia. Znam ten ból, bardzo dobrze, ale endorfiny powodują, że nawet przy osiemdziesiatym podniesieniu ciężarków bólu nie czuję. Nie mówiąc już o dwudziestym przebiegniętym kilometrze! :)
weź nie nerwuj mnie, ja to godzinka na siłce i padam ;) a przysiady, tak tak planowałam, dziś 2 nawet zrobiłam :)
Dla modelowania pupy bardzo dobry jest rower :) Co prawda nieprzyzwyczajony kuperek będzie na początku trochę bolał, ale to jest dopiero przyjemny ból :)
jak Maja do mnie przyjedzie to planujemy „iśc” na rower :)
Dla modelowania pupy bardzo dobry jest rower :) Co prawda nieprzyzwyczajony kuperek będzie na początku trochę bolał, ale to jest dopiero przyjemny ból :)
jak Maja do mnie przyjedzie to planujemy „iśc” na rower :)