Jak skutecznie się zabić?

Cześć, jestem Kurczak, fajnie, że wpadłeś/aś, bo myślę, że mogę Ci pomóc. To jest mój blog, moja pasja i miejsce, bez którego nie byłoby mnie. Miejsce, w którym znajdziesz to czego szukasz, bo dzielę się nim z Tobą.

jak się zabić?

Trafiłeś/aś tu, bo chcesz się zabić? To świetnie się składa, bo ja rok temu pragnęłam tego samego. Mogę Ci o tym opowiedzieć? Wysłuchasz mnie? To nie zajmie długo, obiecuję.

Lubię czasem się wygadać.

Ty też lubisz? To umówmy się tak: nim popełnisz samobójstwo, to wysłuchaj mnie, ja wysłucham Ciebie, a potem pomyślimy jak można bezboleśnie coś z tym “chceniem” zrobić.

Jeszcze rok temu miałam pięknie przygotowany plan jak bezboleśnie się zabić. Wszystko było przemyślane i opracowane, jak to u mnie bywa – perfekcyjnie. Nie mogło się nie udać. Wiedziałam już, że tabletki to sobie mogę spuścić w kibelku. Raz mnie odratowali, a podobno nie było na to szans. Więc tak popełnić samobójstwa nie chciałam. Miałam inny sposób. Idealny sposób na samobójstwo.
Na przemyślenie tego jak się zabić miałam dużo czasu. Bezsenne noce i samotne dnie. Smutek w moim wnętrzu robił też swoje. Pseudo znajomi się odsunęli, a ludzie, dla których byłam ważna byli już bardzo odlegli. Nie wiele wiedzieli. Warunki do knucia jak się zabić idealne.

Znasz ten stan? Samotność, smutek, szarość. Same s, jak samobójstwo no nie?

JAK SIE ZABIC

Plan na samobójstwo był. Wystarczyło tylko go zrealizować, ale coś poszło nie tak. Znalazła się osoba, która mnie wsłuchała się w moje wnętrze i powiedziała jedno ważne dla mnie zdanie: samobójstwo to szaleństwo, ale zrób coś jeszcze bardziej szalonego – zaryzykuj i obróć wszystko o 180 stopni. Co miałam do stracenia… Nic.
Zaryzykowałam, zmieniłam prawie wszystko w moim życiu, a na pewno wszystko z czym było mi w tamtym momencie źle.

I wiesz co? Nie żałuję, bo mogę teraz się Tobie wygadać. Mogę się pochwalić. Kto nie lubi się chwalić, no kto? :) Jak chcesz to możesz też mi się pochwalić, a jeśli nie czujesz się na siłach to kartka i papier też fajnie działają.

A! I wiesz co to ryzyko pokazało mi, że wystarczy tylko odkryć co jest tak naprawdę dla nas ważne i walczyć o to i walczyć o siebie!

No dobrze, ja się wygadałam. To teraz Twoja kolej.
Śmiało.
Jeszcze nie chcesz?
Chcesz dowiedzieć się jak bezboleśnie się zabić?
No dobrze, przejdźmy do tego tematu. Tylko proszę, zrób coś dla mnie.
Powiedz czy chcesz Się zabić czy może tego złego, smutnego duszka, który zamieszkał w Twoim wnętrzu?
Widzisz go? Widzisz, że jest Was dwóch/dwie?
Ty, radosny/a, wesoły/a, pełen/a pasji i chęci do życia, oraz ten smutny duszek, który zamętał w Twojej głowie i przez swoje złe fluidy przesłonił Ciebie!

Założę się, że już go dostrzegasz. A wiesz, że są sposoby by go przegonić? Chętnie Ci je zdradzę nim powiem Ci o moich pomysłach na to jak bezboleśnie popełnić samobójstwo. Zresztą idę o zakład, że jak dowiesz się jak prosto przegonić tego duszka to zabijać się nie będziesz chcieć. Bo to bedzie bezsensu :)

Z przyjemnością opiszę Ci sposoby na to jak przegonić tego złego duszka. A jeśli jest noc i wiesz, że nie napiszę teraz, bo regeneruje siły by przeżyć kolejny piękny dzień zadzwoń na któryś z poniższych numerów – oni też znają sposoby na przegonienie duszka.

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej
A ja teraz lecę pobiegać. Endorfin mi trzeba. Spróbuj też, daje powera lepszego niż kombinowanie jak się zabić!

Szkoda życia na zabijanie się! Lepiej upiecz taką tartę, zapakuj ją i idź do znajomych bądź nieznajomych. Zobacz jak im radości. Poczuj tą radość!

tarta z truskawkami i serkiem-14

PS. tą osobą, która skłoniła mnie do podjęcia ryzyka byłam ja sama. Toć wariat wariata najlepiej zrozumie ;)
PS. 2 Gorsze dni mam wciąż, jak każdy, ale wtedy szukam osoby, która mnie wysłucha i przytuli, to naprawdę działa i pomaga!

#GoogleHack #stopsamobojstwom

Spodobał się wpis?
Podziel się.
  • O kurczaki!

  • Fajnie mieć w gronie klientów takie inspirujące osoby jak Ty, Kurczaku.

  • Cmaciej

    Ja naprawdę byłem ciekawy tego super idealnego sposobu, czuję się oszukany… Zapewne i tak wcale nie był taki idealny… Tak czy inaczej, tytuł przynęta na kliknięcia, ahh.. to współczesne dziennikarstwo internetowe…

    OK, wiem, że niby temat nie do żartów, ale z drugiej strony zagadnienie ponure, więc to dobre antidotum.

    • Macieju nie warto sie zabijac :*

      • Cmaciej

        Wcale nie planuję, ani nie twierdzę że warto. Chciałem zobaczyć składniki do tego bezglutenowego chleba, a tutaj taki artykuł mnie na głównej powitał… No to wszedłem, bo jak tu nie kliknąć w taki tytuł, no i się zawiodłem, bo standardowo tylko numery na telefony zaufania i tekst, że nie warto, a tego super sposobu jak nie znałem, tak nie znam. ;(

  • Misiek

    Ja miałem za sobą 10 prób samobójczych. Też sobie doskonale planowałem, i przygotowywałem. Ale zawsze jakimś cudem przeżywałem. Przy ostatniej próbie, już prawie mi się udało, bo zdążyłem zobaczyć co jest po drugiej stronie. Przeżyłem śmierć kliniczną. Tam ktoś mi pokazał dlaczego warto żyć.

  • woooooooowable

    mam 17 lat właśnie toczy się sprawa za fałszerstwo którego ponoć dokonałam. To banalna sprawa tak mi się wydawało, ponieważ jestem niewinna myślałam że wszystko bd proste, ale zapomniałam że żyje w Polsce. Podczas pewnego gorącego dnia pojechałam wraz z przyjaciółmi na kąpielisko-zwyczajny wakacyjny dzień (tak mi się zdawało). Za afiszowana znajomymi i cudownym dniem który miał mnie spotkać nie pomyślałam że bilet który trzymałam w ręku z zimną butelką coli może zamoknąć (butelka była wilgotna z powodu różnicy temperatur pomiędzy napojem a środowiskiem na zewnątrz) nie przejęłam się zbytnio “przecież wyschnie”.Podczas kasowania biletu kasownik nie chciał go skasować więc ponawiałam próby, podczas kontroli kontroler stwierdził że na bilecie są widoczne dwa kasowania (mimo że ja ich nie zauważyłam , byłam przekonana że bilet jest w porządku w przeciwnym razie wolałabym powiedzieć że jadę na gapę niż dać coś takiego) wypisał mandat mimo mych tłumaczeń i sprawę skierował na policję, zeznawałam już w charakterze świadka i teraz czeka ten bilet ekspertyza.Od policjanta dowiedziałam się że nie są w stanie odczytać dokładnych numerów ale jeśli stwierdzą że są inne ślady kasować zostanę obciążona kwotą 1000 złotych za ekspertyzę i grzywną oraz dostane nadzór kuratora a biorąc pod uwagę że jestem nieletnia i nie pracuje kare zapłacą oczywiście moi rodzice tak wiec wejdę za kilka miesięcy w dorosłe życie z wyrokiem i przestępstwem na koncie “świetlana przyszłość” chciało by się rzec, ale teraz już nawet nie potrafię się z tej paradoksalnej sytuacji śmiać. Dlatego od dłuższego czasu krążyły mi po głowie różne myśli nie boje się kary ani tego co będzie ani nawet bólu który będę musiała sobie zadać jeśli zdecyduję się uciec w jedyne miejsce gdzie nikt za mną nie odważy się pójść. Boję się jedynie tego że moi bliscy uwierzą w to że to zrobiłam a to największe cierpienie kiedy traci się zaufanie i widzi zawód w oczach osób które są dla nas wszystkim, w oczach rodziców, bo w tedy tracimy także je a wraz z nimi cząstkę siebie, tego czym jesteśmy . Tak więc jedyne co teraz dźwięczy mi w głowie to ” nie ma winnego nie ma kogo ukarać ” to nie tak że boję się kary ale to nie ja ją poniosę, to rodzice stracą prawie dwa tysiące , czyli dużą część ich zarobków. Zastanawiam się codziennie “a co gdybym…” gdybym nie pojechała tylko została w domu z nimi nic by się nie stało. Powoli sama zaczynam wierzyć , że błędem było wyjście z domu , ale kto by się tego spodziewał po tak pięknie zapowiadającym się dniu. Więc jedyne co wydaje mi się skuteczne to odejście , aby inni mogli iść dalej .Chciałabym “obrócić wszystko o 180 stopni ” , gdybym tylko wiedziała jak .

  • Załamana…

    Umarła najważniejsza osoba w moim życiu… Mój chłopak bardzo sie kochaliśmy nie mieliśmy dzieci a już mówiliśny o swoich wnukach. Byliśmy pewni że jest to miłość do końca życia i mieliśmy racje była… Umarł po wypadku motorowym miał krwotok wewnętrzny nie dało sie go już odratować… Zapomniałam dodać że gdy sie poznaliśmy on wyciagnął mnie z uzaleźnienia od cięcia sie więc zawdzięczam mu życie… Ale czemu by teraz nie wtucić do bawienia sie żyletką? Prubowałam sie powiesić – lina pękła
    Prubowałam przedawkować leki – odratowali mnie
    Mimo to dalej chce sie zabić. Dlaczego? Bo chce do niego dołączyć… Chce znów go zobaczyć… Przytulić go powiedzieć że go kocham i usłyszeć te cudowne słowa ” spokojnie księżniczko już wszystko dobrze nie zostawie cie samej ” tylko na tym mi zależy… Prosze chce sie zabić jak to zrobić aby mi sie udało? Straciłam sens życia… Teraz chce zyskać sens śmierci… Prosze o pomoc…

    • Dobrze wiesz, że zabijając się nie osiagniesz tego dlaczego chcesz się zabić. Nawet jeśli istnieje jakiś byt po śmierci to nie masz żadnej pewności, że go spotkasz. Poza tym zabijając się zabijesz ludzi, ktorzy cię kochają. Prosze porozmawiaj z osobą, która udzieli Ci wsparcia. Zadzwoń pod jeden z tych numerów i porozmawiaj, tylko o tyle cię proszę

      116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
      22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
      116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
      801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
      800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

      • Shadow91

        A jeśli zakochałem się w przyjaciółce, która ma chłopaka sam będąc w 7 letnim związku. Powiedziałem tej przyjaciółce że czuje coś więcej i zerwaliśmy z sobą kontakt na jakiś czas. Po 2 miesiącach powiedziałem swojej dziewczynie o tym. Nie może mi wybaczyć że nie zrobiłem tego wcześniej, mówi że mną gardzi i się brzydzi. Koledzy się odemnie odsunęli. Straciłem dziewczyne, przyjaciółkę i kolegów w jednej chwili. Gdzie tu mam mieć powód do życia

        • DDeyro

          Bylo minelo, pogadaj z nimi. Kazdy moze otrzymac druga szanse. bledem bylo wyznawanie tego w taki sposob. Przyznaj sie do tego, przepros. Przyznaj sie przed samym soba co bylo nie tak. Koledzy, dziewczyna, przyjacolka- Ludzie w naszym zyciu przychodza i odchodza. Zmiennosc jest norma w tym wymiarze.

  • ja

    Pierdolenie… nie doczytałam do końca.
    Niby miało być śmiesznie, z przekorą itp….
    Nikt mnie nie rozumie, nikt. Ja tu nie pasuję.
    To nie tak miało być.
    Jestem zbyt delikatnym kwiatem, by żyć tu, na tej zakłamanej, polskiej ziemi….
    Zbyt delikatnym i wrażliwym.
    Ja tu nie pasuję. Życie mnie boli. Nie dam dłużej rady. A wszystko przez jeden mały błąd popełniony ponad 10 lat temu…
    Show must go on… ale nie koniecznie ze mną.
    Beze mnie będzie lepiej. Ja tu nie pasuję.
    Do nieba mnie nie wezmą, do piekła? Nie wiem… Ja tu nie pasuję. Nie jestem planowanym dzieckiem, tylko wpadką… i dlatego może tak wyszło…. Nie wiem.
    Ale to życie to nie dla mnie, Idą Święta? I co? przecukrowane, przesłodzone, a ja ryczę na każdej reklamie coca-coli, bo mnie wzrusza do łez co roku…. i na reklamie Bebiko czy innego me=leka modyfikowanego…
    Bo tam taki cukier i szczęście, którego nigdy nie doświadczyłam…
    Albo ta reklama Almette, na łące, jak żrą te kanapki bez konserwantów… echhh,
    Abstrakcja.
    Pewnie i tak się nie zabiję, bo jestem tchórzem, ale ja i tak tu nie pasuję, to nie tak miało być. gdyby mnie nie było, wszyscy byliby szczęśliwsi…

  • Maximus

    Po co mi takie życie jak dziewczyny sobie nie można znaleźć ma się pseudo kolegów którzy po kryjomu chcieliby wbić nóż w plecy oraz otoczenie które mnie obwinia za wszystko chodź ja nie miałem z niczym do czynienia. Próbowałem już kilka razy popełnić samobójstwo ale nie udało mi się :( Jakby mnie nie było na tym świecie to by wszyscy byli zadowoleni :(

  • DDeyro

    Z tymi wszystkimi ludzmi pode mna jest cos nie tak. Psychicznie
    “Nikt mnie nie rozumie, dziewczyny sobie znalezc nie moge..” Kurwa powody.

    Nastepny “Ja tu nie pasuje” To wypierdalaj jak najdalej. Zwiedz caly swiat a potem sie zabijaj.

    Trzecia ” Chlopak zginal na motorze”
    Bardzo mi przykro z tego powodu- jednak jego caly wysilem pojdzie w chuj jak i Ty sie zabijesz.

    Ostatni zobaczyl cos po drugiej stronie, 10 razy probowal! Nie udalo sie- moze dlatego ze podswiadomie chcial zyc?

    Jak sie zabic to raz i szybko. Tak by nic z Ciebie nie zostalo.

    • DDeyro

      I jeszcze nie wiem czy bede musial to zrobic. Prawdopodobnie. Tylko jak pokonac samego siebie. Wiem jak dziala podswiadoma chec ochrony zycia i to jestes w stanie pokonac. Ale Ja chce zyc. Tylko jak patrzec w lustro.

    • kamil

      Mi sie niechce zyc bo ludzie sie smieja z mojego ryja :( sam tez sie boje spojrzec w lustro mialem wlosy 10 cm i i debile mnie obcieli wlosy na 2 cm i wygladam jak ciul a dla mnie wyglad jest najwazniejszy w zyciu

  • braksily

    Chce zdechnac wszysko mnie niszczy mam depresję od 2 lat a mam zaledwie czy moxe aż 16 lat… pomocy..

    • Ja565

      Miałam w klasie takiego kolegę. Chyba spodobałam mu sie, powoli zaczął mnie podrywać. Był bardzo fajny i dobrze sie z nim gadało. Mnie rownież sie podobał, po prostu ideał. Pewnego dnia jednak miał wypadek samochodowy, trafił do szpitala, leżał w śpiączce kilka dni. Poszłam go odwiedzić i zmarł na moich oczach. Po prostu cały sie zatrzymał. Miał kilkanaście lat. Wiem, ze nie zdążyliśmy dokładnie sie poznać, spróbować czegoś. Do dzisiaj tego żałuje, mimo ze rzecz działa sie jakieś 4 lata temu. Nie rób tego, bo na pewno jest chociaż jedna osoba, która zrobiła by wiele, żebyś nie odchodził(a). Poradzisz sobie. Poszukaj jakiegoś wsparcia. No i powodzenia :)

  • Zraniona

    Twoja historia jest wspaniała ale niestety nic nie zmieniła w moim postanowieniu. Mam już wszystkiego dość. Nie umiem sobie juz z niczym poradzić. Swoim zachowaniem ranię tylko tych co kocham, więc po co mam żyć. Dla wszystkich będzie lepiej jak się zabiję. Właśnie tego chce, czekam tylko na odpowiedni moment i chwilę. Nie chce żeby moi najbliżsi znów przezemnie cierpieli. A obecny okres jest straszny. Ja ranię innych a inni mnie.

    • Zraniona

      Mój tata umarł na moich rękach i od tego się zaczęło. Próbowałam udawać silną ale może to był błąd. W tedy powinnam przyznać się że jest mi ciężko i sama nie dam sobie rady. Teraz jest już za późno. Miesiąc temu byłam w ciąży, po namowach chłopaka dokonałam aborcji, a teraz nie mogę się uspokoić. Kluce się z nim na każdym kroku, nie ma dnia żebyśmy się nie zranili. Po świętach jak wróciłam od rodziny powiedział mi że chce wyprowadzić się do domu (mieszkamy razem od roku). Kilka dni będzie u mnie a kilka rodziców. To mnie załamało doszczętnie. Muszę się zabić bo nie dam rady. Myśl że wszystko się między nami rozwala niszczy mnie od środka

  • ferw

    Na to pracuje sie latami wiem po sobie najpierw chodzenie spotykanie się ona z kim innym idzie mi mówi ja czekam,póxniej ślub,póxniej dziecko w między czasie kłótnie nie zauważam lub nie chcę widzieć ,że to nienormalne,
    Z jej strony brak jakiejkolwiek zainteresowaniem rzerczywistością i sekta katolickja WKC nie wyobrażacie sobie co to wielbiciele krwi chrystusowej. Zwykła kłamczucha.I tyle w temacie a człowiek i tak zawsze zostaje sam.

    • Dawid Foster

      katole to największe sukinsyny na planecie ziemia

  • Karolina0030

    No cóż… czytam i czytam i coś czuję. Mój duszek się buntuje i karze mi szukać tego sposobu na bezbolesne zabicie się. Szukam.Nie znalazłam. Duszek karze iść i szukać dalej, ale ja chcę się na chwilę zatrzymać i napisać komentarz, bo mimo iż tobie ktoś pomógł i znalazłaś pasję/hobby to niektórzy nie mają takiego szczęścia. Czasem się trafia że ktoś jest sam jak palec inawet nie szuka bezbolesnego sposobu. Tylko szybkiego! Miałaś szczęście i tego ci życzę.

    • wiesz kogo miałam? miałam siebie! i to jest napisane w tym wpisie, Ty też masz siebie i nie zabija najważniejszej osoby w Twoim zyciu :)

      • Dawid Foster

        widzę co post w dół to większe głupoty wypisujesz, to naprawdę się kwalifikuje do S.

  • Kamil

    000 konkretnych opowiedzi po co ta strona istnieje wgl nie lubię osub kture sie chwala

  • Marcia

    Duszek?! To nie duszek, to suka, która mówi, że nie dasz rady, że jesteś za słaby/a. Słyszysz głosy ludzi, którzy Ci to mówią, pokazują. Nie możesz ich odpędzić. A potem orientujesz się, że ta suka… ta suka mówi twoim własnym głosem… Najtrudniej zamknąć jej usta
    Jeśli już spadłeś na samo dno, jeśli masz pocięte ręce, nogi, brzuch, jeśli po zjedzeniu śniadania czujesz się jak dziwka, w dodatku mężata, zrób ostatnią rzecz w tym życiu- znajdź w sobie okruch siły. Tylko tyle by wziąć telefon, by iść do psychologa. A potem zacznij żyć od nowa.

  • Sylwia

    We mnie są dwa duszki. Jeden mówi : “przecież każdy ma problemy, niejeden już przeżywał to co Ty i wychodził z tego cało, będzie dobrze”, ale drugi przekonuje: “Jesteś już tym wszystkim zmęczony, masz dosyć, po co Ci to życie?”. Chyba te dwie sprzeczności nie pozwolą mi tego zrobić. Tak naprawdę chyba nie chciałabym się zabić … chciałabym, żeby najbliżsi w końcu zwrócili na mnie uwagę … a szczególnie miłość mojego życia… tylko dlatego bym to zrobiła. Głupota ludzka. Tak błache wydawałoby się problemy potrafimy wyolbrzymić do takiej wagi, że sami sobie z tym nie radzimy i jesteśmy gotowi zaryzykować śmiercią :(

  • tom

    mam 22 lata mam despresje od kilku lat i mysle ciagle o samobójstwu prubowałem sie wieszać ale mi sie nie udało mysle nad jakimiś lekami żeby podziałały i żeby umrzeć i nie odratowali żeby serce staneło i nigdy już nie zabiło mam dosyć życia

    • ja też miewam takie dni, że nie chce mi się żyć, ale jaką satysfakcję mi da zabicie sie? nie poczuję jej nawet, dlatego warto poszukać innej drogi. Próbowałeś terapii?

      • Dawid Foster

        ty weź nie pieprz ludziom głupot, celowo napisałaś te kretyńskie wypociny, żeby zwrócić uwagę na inne tory. Zapisz się do kółka różańcowego w kościele, klękaj i się módl, w tyłek liźnij kler i będziesz zadowolona, ale innych nie ciągnij za sobą. Większość na szczęście ma więcej rozumu od ciebie.

  • ZagazowacWyzyskiwaczy

    Brawa dla ciebie. Zamiast wybić mi to z głowy (bo taki bynajmniej miałaś zamiar) tylko mnie do niego zachęciłaś. Gratuluję. Dołączyłaś do grona tych osób, którym zaufałem, a kopnęly mnie w dupę i oszukały. Mam już dość 3 lat depresji, idę szukać dalej. I jeszcze w tym roku zdechnę ;) Niemiło było cię poznać, zmarnowałaś mój czas, ale spokojnie, nie ty jedna ;)

    • Pati

      Hej, chciałbys moze pogadac?

      • ZagazowacWyzyskiwaczy

        Wiesz, jezeli pani (jezeli kogos szanuje, nie pozwalam sobie na przechodzenie na “Ty”) checi sa szczere i rozmowa nie skonczy sie jak z tworca tego bloga, to nie bede mial nic naprzeciw. Juz nie wiem czego probowalem, rozmowy, psychologowie, wiec pozostaje mi zyczyc pani szczescia :)

  • ja

    no i gdzie te sposoby?

  • papa

    po co wprowadzasz w błąd? i tak znajdę odpowiedź na to pytanie a tutaj już nie zajrzę więcej…

    • nie wprowadzam, nie chcę byś się zabił, szkoda życia

      • bbb

        racja, heroina może pomóc podczas zabicia sie bo działa przeciwbulowo + stopniowo nas zabija, wystarczy przedawkowac :)

  • Done

    To się nazywa mieć szczęście. Niestety ja tyle tego szczęścia nie mam. Nie mam siły aby dalej trwać na tym świecie, nie potrafię. Wiele razy starałam się to pokonać, przez pewien okres czasu mi się to udawało, jednak coś pękło. Zdałam sobie sprawe jakim jestem człowiekiem – beznadziejnym i okropnym. Potrafię tylko ranić tych co mnie kochają, a raczej kochali, bo przecież ileż można wytrzymać z kim kto jest taki jak ja, nic oprocz tego nie umiem. Jestem zbędnym balastem. Rodzice wiele razy swoim zachowaniem dali mi do zrozumienia ze jestem nikomu niepotrzebnym wydatkiem. Nikt mnie już nie kocha i nikt mnie nie potrzebuje. Przysparzam same problemy, zmartwienia. Nic nie robie oprócz siedzenia na dupie grania w gry. Starałam się coś zmienić. Udawało mi się. Jednak kiedy po kłótni z mamą, kiedy ta uświadomiła mi ze jednak się nie zmieniłam to coś pękło, przstałam się starać. Wiedziałam że nikt nie wieży w moja zmianę – wiec po co mam się zmieniać. Rodzinie na mnie nie zależy, wolą mojego młodszego brata, wiele razy dali mi to do zrozumienia. Tata mnie nigdy nie kochał, kiedy powiedziałam rodzicom ze chciałam uciec z domu, to powiedział ze moglam iść i nie wracać – bo przecież jestem niepotrzebna. Nie potrafię tak żyć, nie chce. Zawsze jestem niewystarczająca. Chociaż nie wiem jakbym się starała moje oceny i tak nie będą “zadowalające”. Nienawidzę moich rodziców, chociaż tyle razy się starałam, oni i tak nie chcieli dostrzec moich zmian wskutek czego zaniechałam dalszych prób. Po kłótni zdałam sobie sprawe jak bardzo im przeszkadzam i jaki zawód im sprawiam. Mogę ich nienawidzić ale i tak ich kocham dlatego nie chce aby dalej prze mnie cierpieli.

    • Naprawdę spróbuj porozmawiac ze specjalistą, on Ci pomoże spojrzeć na życie inaczej i przestać ranić, a przynajmniej przestać tak myśleć. Pamiętaj nie żyjesz dla innych , żyjesz dla siebie

    • Dawid Foster

      trzeba było robić coś i żyć dla siebie, a nie dla swoich starych. To się nazywa toksycznymi związkami, relacjami. Jak jeszcze tego nie zrobiłaś, to ja bym opuścił takich rodziców, nieważne gdzie i jak, najlepiej jak najdalej. I nigdy więcej z nimi kontaktów. Żadnych.

  • Joker

    Przegrałem swoje życie… Od ponad 1,5 roku nie radzę sobie z nienawiścią do samego siebie. Ciągle nie mogę dać kroku do przodu, bo wspomnienia chcą mnie zabić. Mam 27 lat a od ponad 11 lat chce się zabić, niestety bez rezultatu. Pewnie dla osób którym życie się zgadza lub układa to jest śmieszne ale nie życzę nikomu, żeby to co mi szepcze do ucha i nie daje spać w nocy się przytrafiło (nawet wrogowi). Przez ostatni czas ciągle się kłócę ze znajomymi i jest coraz gorzej. Rodzice zauważyli zmiany od tego czasu zachodzące we mnie ale ja nie chce im o niczym mówić… Przez to zacząłem się staczać, narkotyki, alkohol, problemy z prawem a wszystko przez to że odeszła kobieta, którą kochałem, która zatrzymała ten cały kurwa proces zachodzący we mnie. Chyba nie muszę mówić co się dzieje jak osoba, która w sytuacji bez wyjścia nagle staje się szczęśliwą osobą a osoba dzięki której zachodzą te zmiany odchodzi. Ślepa furia w oczach i nienawiść. Ciągle jak wracałem do domu (głównie pod wpływem) moje pięści od uderzania w ściany lub przydrożne znaki były całe we krwi, Wszystko mi było obojętne, jeździłem po alkoholu żeby się rozbić na którymś z drzew ale kurwa między drzewami się zmieściłem… W sumie to znam wyjście z tego ale jest pewien problem, to jest niemożliwe, Moja ex zostawiła mi bliznę na psychice i ile kroć chcę kogoś poznać, to wszystkie wady jakie poznałem podczas bycia z nią, mówią mi dwa słowa. ZABIJ SIĘ! Przecież jak ona pozna tą wadę to mnie zostawi… Często rozmawiam z Bogiem, żeby mi pomógł w sumie nie wiem czy to już jest rozmowa, ja nie proszę go o pomoc, ja go błagam krzycząc: BOŻĘ RATUJ! WSZECHMOGĄCY PANIE RATUJ BO GINIEMY! Nigdy nie spodziewałem się że mimo tej iskry nadziei, nadzieja zgaśnie właśnie dzisiaj. Dzisiaj zrozumiałem że straciłem wszystko, że przegrałem i niestety mimo prób, to zaczęło być mną. BOŻE DLACZEGO MUSZĘ SIĘ ZABIĆ?………….

    • jasiek

      trudne doświadczenia,które wygrywają twardzi ludzie. Wbrew pozorom przynajmniej z tego co czytam to mimowolnie/nieświadomie taki jesteś.Pamiętaj o bliskich żeby ich nie skrzywdzić, mnie tylko to trzyma przy życiu: moi bliscy, nie wybaczyłbym sobie ,żeby cierpieli z mojego powodu.

      • Joker

        Pamiętam o tym i nie jest tak że ja nieświadomie błądzę w tej drodze. Po prostu poznałem moją piętę achillesową i wiem, że to jest nie do przeskoczenia. Pogodziłem się że przegrałem.

      • Dawid Foster

        “nie wybaczyłbym sobie ,żeby cierpieli z mojego powodu” – po śmierci znikasz, więc nie będziesz myśleć o wybaczaniu sobie itd bzdetach

    • Hekate

      Czy coś się zmieniło od tych trzech miesięcy?

      • Joker

        Miałem odpisać po przeczytaniu pytania ale wolałem poczekać na rozwój wydarzeń. Nie jest proste wyjść mi z tej ślepej uliczki i w ogóle kiepsko…

  • Krystian Nowak

    Zycie to koszmar nie chce jusz żyć :(

    • Dawid Foster

      ja też

  • bbb

    samobójstwo nie rozwiąże problemu, w kosmosie nic nie ginie i nasza energia ,,dusza” bedzie tak samo spierdolona i samotna po smierci jak i przed nią bo po to jest ciało, żeby dostroic ją do jakiejs czestotliwości, polecam zacząć ćpać i wycisnąć z życia coś jeszcze bo naprawde warto, aaa i to nie tak że nienawidzisz siebie nienawidzisz tego swiata który nie zwraca na ciebie uwagi, zabij sie i choć tyle zrób ze swoim życiem zamiast tylko o tym pierdolic….

    • Dawid Foster

      zgłoś się do psychiatry po proszki ze swoją teorią o duszy, myślę, że masz szansę na elektrowstrząsy

  • Zen Wistaria

    samobujstwo jest jp prubwałem dwa razy ale mama mi zakazała bo pszypał na dzielni elo
    im więcej samobujcuw tym mniej samobujcuw

  • Krystian Nowak

    bbb: powiedz jak żyć miło jak jedna mi się spodoba a ona mnie ignoruje :)

  • Krystian Nowak

    Bbb : powiedz jak żyć przyjemniej jak jedna mi się podoba ale mnie ignoruje :(

  • Marianna Barania

    Cóż… Jak tak tu czytam komentarze, to trudno. Pozabijajcie się. Selekcja naturalna. Kogo wy obchodzicie -.-
    No dalej.
    Bierzcie mnie.
    A Tobie gratuluję. Jesteś jednak osobą rozumną.
    Jednakże nie wiem czemu, ale mam wrażenie przez otoczenie, że większość osób z takimi jakże mądrymi myślami oczekuje wsparcia, bo nie potrafi naprawdę NIC zrobić…
    A jeśli już macie taaakie problemy to pójdźcie na oddział onkologii i poprzechadzali się przez pokoje. Jeżeli naprawdę macie AŻ TAKIE problemy, to serio, masz przesrane.

    • dziękuje :)

    • suck

      “inni mają gorzej”
      :”)

    • Dawid Foster

      ale czemu cie to obchodzi w takim razie w ogóle? nie twoja sprawa, że ludzie się zabijają, ty żyj, nikt ci tego nie wypomina i nie każe chodzić na jakieś sale rakowe itd

    • Mo

      To może Ty dasz takie wsparcie jak tak twierdzisz?

  • Justyna

    Chce się zabić. Mam dosyć. Przepascilam wszystkie swoje talenty. Śpiew, rysowanie.. Nie mogę patrzeć na siebie. Nie mam żadnych zainteresowań i wiem że skończę jako nikt.. Pewnie będę bezdomna.. Jestem rok przed maturą.. Nic nie umiem.. Nie umiem wykonywać najprostszych czynności. Jestem zależna od ludzi. Jestem ciuciurupą. Bylam molestowna jako dziecko. Nie potrafię mówić za siebie sama. Nie wiem jak być sobą.. Nie potrafię nawiązywać kontaktów z ludźmi. Rodzina jest mi coraz bardziej obca.. Nie wiem już kim była ta osoba, która kiedyś żyła w moim ciele. Chcę popełnić samobójstwo, bo i tak już nikt nie żyje w moim ciele.. Mam dosyć patrzenia na martwe ciało, które czasem się poruszy, bo musi, bo inni mu tak mówią. Szkoda, że nikt nie chce dać prostego przepisu na samobójstwo.. Chciałbym eutanazji.. Ale nie mam pieniędzy nawet ma to i nie ogarniam jak to załatwić.. A czeka się i tak za długo.. Jaki jest sens życia, gdy wiem, że nigdy nie uda mi się spełnić swoich marzeń.. Bez sensu.. Mam być kolejną opoką dla społeczeństwa? Chciałabym, żeby ktoś mnie zabił albo mi pmogl w tym.. I tak nie ma za mnie żadnego użytku.. Nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym żyć.. Jestem totalnie bezużyteczna dla kogokolwiek.. Serio.. O co chodzi w życiu??

    • nie warto się zabijać, skontaktuj się z psychologiem i zawalcz o siebie :*

      • Dawid Foster

        puknij się w swój łeb to zrobisz dobry uczynek

    • Dawid Foster

      Nie wiem ile masz lat, ale oceniam, że mam dużo wiecje od ciebie i całe życie do tej pory przeżyłem bez celu i sensu. W perspektywie są kolejne takie same lata. Chyba każdy ma dość w pewnym momencie. I ja też. Bardzo rozumiem samobójców. I nie gardzę nimi. To odważni ludzie, do których i ja kiedyś dołączę.

  • AngryPotato

    Chce się zabić. A to dlatego, że już nic nie czuje (prócz bólu związanego z nie czuciem niczego – dość ironiczne, nieprawdaż?). Jeden pewien fatalny błąd z okresu moich studiów (gdzieś 5-6 lat temu) skutecznie wypalił moją duszę i teraz nie czuje już kompletnie nic – ani strachu, satysfakcji, radości, nienawiści, miłości – wszystko co od czasu do czasu u mnie występują to tylko wybuchy, wydalenie gazów czegoś co jest martwe od lat. A przy samym rdzeniu nie ma nic. Jedyne co w zasadzie utrzymuje mnie przy życiu do zadanie – spłacić swoje długi i przeżyć swoich rodziców – tyle. Po tym – kula w łeb, łyk rozpuszczalnika, stryczek, skok z mostu – cokolwiek. Ewentualnie zostanę terrorystą i szukać śmierci będę w walce. Mam dość. Mam dość nie czucia niczego!

  • name

    żyć też nie warto… nie radzę sobie w życiu. gdziekolwiek pracuję, wszędzie mam problemy, roztrzepanie nie daje mi pracować i niech nikt nie podaje mi takich popierdolonych rad jak “pisanie notatek”, bo nie w tym rzecz… to nie pomoże gdy się szuka czegoś, co leży pod nosem, albo gdy się coś pisze, a przez przypadek wpisze się coś innego. to powoduje problemy i nieporozumienia ze współpracownikami, bo oni myślą, że jest tak jak jest napisane, a jest inaczej

  • lala

    weszłam na tą stronę, ponieważ miałam kolejny nieudany dzień i nawet nie miałam z kim o tym porozmawiać… ale przecież znajomych straciłam na własne życzenie… kiedy przeczytałam wpis zrozumiałam,że tak naprawde nigdy nie chciałam się zabić tylko potrzebowałam spojrzeć na moje życie z innej perspektywy…życie jest nawet fajne jeżeli to co robimy daje nam satysfakcje…

    • Natka Krzyżanowska

      Pewnie że tak ^^ Jesteś panem swojego życia. W zależności co będziesz robiła żeby było lepsze bądź nic nie będziesz robiła takie stanie się twoje życie

  • lala

    chciałam skoczyć z drugiego piętra ale poczytałam troche w internecie i mogłabym tylko zrobic sobie krzywde…
    czasem los po prostu chce żebyś żył, popełniał błędy, narażał się innym, znosił krzywdy i upokorzenia… to buduje twój charakter…
    miałam około cztery momenty w swoim życiu kiedy chciałam się zabić, najczęściej zdażało się to kiedy nic mi się nie u dawało traciłam znajomych rodzina miała mnie dosyć… kiedy coś mi nie wychodzi to szukam winnych i zrażam wszystkich wokół do swojej osoby ażż zostaje sama ze swoimi problemami i nie mam do kogo otworzyć ust… bardzo trudno jest naprawić relacje z innymi, czasem jest to nie możliwe….
    SZANUJcie SIEBIE, SWOJE UCZUCIA, ALE SZANUJcie PRZEDE WSZYSTKIM UCZUCIA INNYCH LUDZI W SZCZEGÓLNOŚCI LUDZI KTÓRZY ŻYCZĄ CI JAK NAJLEPIEJ
    pozdrawiam wszystkich niedoszłych samobójców… hehe

    • Dawid Foster

      czasem ciężko odróżnić wroga od przyjaciela, dobrze o tym chyba wiesz, sądząc po wpisie. Jak kilka razy z rzędu zrazis się do ludzi, to potem często boisz sie ich do końca życia, które w pewnym momencie traci sens całkowicie. I nie ma się tu czemu dziwić, że ktoś chce się zabić. Niech każdy żyje po swojemu i umiera po swojemu. Szanować trzeba siebie, innych również, ale siebie szczególnie.

  • Łukasz

    Chciał bym sie dowiedzieć jak to zrobić skoro tabletki nie pomagają i mogę je spuścić w toalecie … Wiec chciał bym dostać odpowiedz w postaci tego idealnego planu ? !! Innych wiadomości nie będę nawet czytał ..

  • oleee

    jestem młoda, fakt. Zaczęłam dostrzegać pewne problemy wśród ludzi, od rozwodu rodziców nie daję rady, znajomi się odsuwają, mówią, że się “zmieniłam” (bo już nie wchodzę im do dupy ahahahah), nie mam ani jednej osoby, której ufam. Po prostu się boję, tyle osób mnie skrzywdziło. Była jedna ważna dla mnie osoba, ale ona mnie odrzuciła, mówcie mi kapitan friendzone! Nie widze dla siebie perspektyw – z jednej stroby chciałabym walczyć dalej, znaleźć kogoś, napisac książkę, założyć rodzinę i zapomnieć o słych chwilach. Z drugiej jestemw tak beznadziejnej sytuacji, że na myśl o dotrwaniu do tych świąt chce mi się rzygać. Łatwo innym mówić “będzie dobrze”, skoro ja wiem, że nie będzie. Mój duszek już mnie przekonał.

    • Mokre_Oczy

      Ta pustka niepozwalająca w nocy spać, a w dzień zintegrować się z tym życiem. Brak celu, brak perspektyw. Jak mi jest to dobrze znane, towarzyszy mi już od wielu lat, nie dając nawet momentu wytchnienia. Wszelkie próby działania by jutro było lepsze zawsze prędzej czy później tracą na ważności, i wszystko to czego tak bardzo pragnąłem uniknąć wraca i nie pozwala żyć. Trudno dalej to wszystko nazywać życiem, to już po prostu wegetacja, czekanie na koniec.

    • Julita

      Mam identyczna sytuację…i tak będę myśleć nad samobójstwem ..

      • Julita

        Moja przyjaciółka nazywa mnie su*ą…
        Mam czasem takie dni że nie chce po prostu żyć.. moi rodzice się rozwodza, mam niby paczkę przyjaciół w niej są 2 najlepsze przyjaciółki które mają wszystkich kompletnie gdzieś, chłopacy (pięciu) mają w dupie czyjeś uczucia, liczy się dobra zabawa. Mam nadzieję że kiedyś sie szczęście do mnie uśmiechnie.

      • Dawid Foster

        o takich rzeczach się nie myśli, ale je wykonuje, a jak o tym piszecie, to tylko siebie ośmieszacie

  • lala

    znowu te myśli… to nie ma sensu… jak się wali to wszystko naraz… nie ma dobrego wyjścia, do wyboru zostaje tylko to lepsze gorsze albo koniec, ale to jest porażka. Jeżeli bym wiedziała że to za chwile się skończy było by łatwiej walczyć ale moje porażki trwają już kilka lat. Kiedyś potrafiłam żartować, że mam pecha bo dwa razy stłukłam lustro tzw 7 lat nieszczęscia… nie radze sobie ze soba z obowiazkami nie mam znajomych bo wiekszosc skutecznie odstraszyłam myslałam ze jeżeli będe pracować całymi tygodniami to bedzie mi łatwiej i kiedys z czsem wszystko sie ułozy…ale tak nie jest i przestaje mieć nadzieje, że to kiedykolwiek nastąpi…

  • Silvan

    Ja być może mam raka. Nie chcę czekać, aż się dowiem.

    • Jezus

      Zabij sie, to najlepsze wyjście. Mi pomogło

      • Natka Krzyżanowska

        Nie wiem czy się śmiać czy płakać… Szczerze :/

  • Karolinawatrin

    Mam 27lat jestem chodzacym pechem, chociaż tata mówi że sama sobie to wymyślam. Miałam (tak przynajmniej mi się wydawało )2-ch przyjaciół. Jeden chłopak a druga dziewczyna. Z nią znam się od 20 lat i myślałam że jest jedyną moja prawdziwą przyjaciółka do dziś. Mam złamaną nogę w gipsie rzecz jasna wyobraź sobie że jeszcze ani razu nie odwiedziła mnie ani do mnie nawet nie zadzwoniła. Gdy napisałam jej smsa kiedy mnie odwiedzisz napisała że ma ważniejsze sprawy takie jak malowanie i chodzenie za meblami. Chłopak zaś bardzo mi się podoba jest/był moim przyjacielem. Szkopuł jest taki że od początku znajomości dał znać mi wyraźnie że jest gejem, ale co roku o mniej więcej tej samej porze roku wyznawał mi miłość (nie jak do siostry) mówił że mnie kocha i chce ułożyć sobie życie ze mną. Ale od paru miesięcy ( w tym czasie też mówił że mnie kocha) przeprowadził się do kolegi geja który go zameldował, kupił mu telefon i oczywiście mówi kochanie skarbie i takie tam. Kiedyś nawet jako jego przyjaciółka spędzał ze mną prawie cały czas. Dzisiaj ciężko mu znaleźć 5min żeby zadzwonić czy odebrać telefon, a przed jego wprowadzeniem tam potrafił gadać ze mną 2h. Pracujemy teraz w jednym zakładzie pracy a on ciągle obarcza mnie winą że to przeze mnie nie ma normalnego życia bo musi nadgodziny robić bo ktoś tu jest na L4 (oczywiście chodzi o mnie) ja już mam dosyć tego przecież specjalnie nie zlamalam nogi cały czas w nocy płacze już sama nie wiem dlaczego czy mam powód i przypominam sobie o nich. Wystarczyła złamana noga żeby się dowiedzieć że nie mam tak naprawdę przyjaciół jestem sama jak palec nawet rodzice i babcia zwalaja winę na mnie ze to jak zwykle ja no bo przecież nie oni. Nie mam w nikim poparcia. Mam dosyć jestem wykończona psychicznie. Po co ja mam żyć jak przez całe moje życie nawet chłopaka nie miałam.

    • Paulina

      I tak zawsze jest możesz się poświęcać dla innych ludzi a oni i tak koniec końcu maja cie gdzieś. Potrzebują Ciebie kiedy im to wygodne i maja wielkie wymagania i chcą więcej a ja juz nie mam siły. Chce skończyć ze sobą, tabletki nic nie dały … tylko w szpitalu się przemęczyłam a pielęgniarki zaglądał kto się chciał zabić (taka lalka na wystawie na którą każdy chciał sobie popatrzeć) juz parę lat od tamtego czasu minęło i co dalej nie chce żyć . Wszystko jest bez sensu . Nie mam nawet bliskiej osoby do której bym mogła się przytulic i powiedzieć co mi jest. Trzeba to jak najszybciej skończyć …

  • martadella

    ja juz mam tez dosc podjelam decyzje mam 27 lat i zero przyszlosci jakie tabletki mi w tym pomoga??

    • Dawid Foster

      srakie, takie rzeczy się wie, a nie o nie pyta.

  • ja

    Ten ccały tekst był tylko po to by zrobić tarte?

  • Michał

    Ja jestem chory na serce… Mam sporo ograniczeń i zawody miłosne. Nie widzie sensu życia

    • Angelika

      Bo tak naprawdę go nie ma, nie ważne co zrobisz i tak zostaniesz oceniony przez innych, oczywiście negatywnie, więc zrób coś dla siebie a nie dla innych
      Bo jeśli Ty o siebie nie zadbasz, to nikt inny tego za Ciebie nie zrobi

  • kijciwoko

    Chciałam się zabić a po przeczytaniu twojego twojego wpisu jeszcze bardziej chce się zabić.
    Szczerze nienawidzę tego co reprezentujesz sobą, cały twój zakochany w sobie sposób bycia i pisania. Ten świat jest dobry dla takich ludzi jak ty bo nagradza takie zakochanie w sobie i narcyzm. Niby pisesz rady dla innych ale to zdanie pokazuje o co ci naprawdę chodzi “Mogę się pochwalić. Kto nie lubi się chwalić, no kto? :)” Ja np nie lubię się chwalić i chce mi sie teraz rzygać od czytania twoich głupot.
    Uwierzyłaś w wellnes/mindfullnes głupoty a to tylko komercyjne wersje starożytnych dalekowschodnich filozofii wyprane z głębi i opakowane dla konsumentów by napędzać dalej świat pieniędzy i komercji. “Widzisz go? Widzisz, że jest Was dwóch/dwie?

    Ty, radosny/a, wesoły/a, pełen/a pasji i chęci do życia, oraz ten smutny
    duszek, który zamętał w Twojej głowie i przez swoje złe fluidy
    przesłonił Ciebie!” Ten cytat to taki przykłąd tych lukrowanych głupot właśnie: radosna wesołą strona jest RÓWNIE sztuczna co ta SMUTNA .

  • dosłownie NIKT

    a gdzie te sposoby by skutecznie sie zabić ? co? cała rzeczywistość to gówno, ale jedyne które mamy. i owszem można obarczać kogoś za swoje niepowodzenia, nie mam przyszłości, jestem skończony BO… KTOŚ … PRAWDA- jesteśmy sami sobie winni. generalnie jest tak. nakarmieni wszystkim co nas otacza a nie mogąc nawet tego mieć, doskonałe obrazy które nigdy nie będą rzeczywiste, filmy, szkoła która naucza nie uczy, i wiele innych, aż nie chce mi sie pisać, sprawiają że naprawdę nie wiemy do czego jest życie. przyjaciele ? o nie, kolejne pojecie dobre gdy coś masz i ktoś ma coś dla ciebie. chce, śmierci bo skończyłem tam gdzie nigdy nie myślałem skończyć, i wiem jakie są kolejne tego konsekwencje. wiem że ten tex to zlepek bzdur ale szczerze, życie to gnój dla wielu, bo tak musi być by garstka mogła tym gnojem sie posłużyć do tworzenia swojego imperium. dzisiejszy świat jest dla tych którzy nie mają skrupułów, są samolubni i idą po słabych do celu.

    • Natka Krzyżanowska

      Nie myśl tak… Może i jest w tym wiele prawdy ale postaraj się i nie poddawaj! Nie bądź tchórzem który chcę popełnić samobójstwo bo sobie nie radzi… Wyjdź przeciwieństwom na przekór i pokonaj wszystkiwe złe rzeczy w twoim życiu. Jeśli się postarasz to świat w twoich oczach stanie się piękniejszy a ty sam szczęśliwszy i pełen energii :) Nie rezygnuj z życia bo masz tylko jedno. Wykorzystaj je w pełni i niczego nie żałuj, nie poddawaj się. Jeśli potrzebujesz wsparcia to odpowiedz na ten komentarz. Jestem pewna że rozmowa wiele pomoże ^^

      • Rafał

        Po co pokonywać problemy … na co ten cały wysiłek… i tak na koniec (dobry czy zły -to nieważne) każdy zdechnie …

  • szymek

    ta strona jest zakłamana pisze w niej jak sie nie zabić a ja szukałem jak sie zabić ta strona ma niepoprawne trości proszę o zgłoszenie przez tą stronę nie popełniłem samobójstwa

  • ZK_team

    kurwa piszcie jak sie zabic a nie jak upiec tarte z truskawkami zal PL

  • Lapid

    Co to kur… za dyrdymały? Wpisuje konkretne info w wujku google, patrzę pierwsza strona i myślę “Świetnie, nie trzeba szukać dalej”. Wchodzę…. Patrzę….. i…… nie wierzę…. Patrzy na mnie kur… tarta z truskawkami. Wkur…. mnie bo mam chęć teraz na tartę z truskawkami a truskawek nie ma !! =/

  • Elo

    No nie tu też XD. Ja chce najbardziej sztos sposób na Wyjebanie kopytami.

    • tajest

      Też mnie to zaczęło denerwować. Nagle wszyscy zaczęli się bawić w psychologów.

  • ania

    Ludzie po co sie zabijac?? Wystarczy spojrzec na klopoty z innej strony. Powiedziec sobie “dam rade!”. Szkoda zycia. Jasne nie jest ono latwe. Tak naprawde kazdy ma swoje problemy. Jedni wieksze drugie mniejsze ale tutaj chodzi o to zeby dac rade. Wkoncu wszyscy znikniemy z tego swiata. Po co przyspieszac i tracic ten dar. Tak – dar. To dar od Boga. Moze w zyciu sa piekne tylko chwile ale wlasnie dla tych chwil warto zyc. Trzeba sie nauczyc cieszyc z malych rzeczy. Nie patrzcie na innych “ten ma lepiej” “ten ma wiecej” lepiej walcz o swoje. Wez sie w garsc a napewno dasz rade.

    a i pamietaj – „Bóg nie zsyła na nas ciężaru, którego nie moglibyśmy unieść.” Mimo ze pewnie wiekszosc z was powie ‘Bog nie istnieje’ a co jesli tak? Naprawde chcecie spedzic wiecznosc w jeszcze wiekszych meczarniach? Zastanowcie sie zanim popelnicie najwiekszy blad w swoim zyciu. Bo problemy z ktorymi sie teraz zmagacie za pare lat moga byc naprawde bez znaczenia bo nigdy nie wiadomo kiedy los sie odwroci ;) i to co napisane jest w artykule jest prawda. Szukajcie pomocy zwykla rozmowa moze duzo zdzialac. Szczera rozmowa.

    pozdrawiam i trzymajcie sie cieplo

    • xoxo

      Bo mam kurwa 100pingu caly dzien

  • Klaudia

    Pierdolenie…

    • chuj

      kota w ogon

  • chuj

    jakie ryzyko kurwa mać?!!!111!!!!11!!!1!1111!!!!

  • chuj

    wariatkimam się sluchać?!!!!@!@32131231231231241231!!!!!1

  • slaw

    ja mam takie myśli z powodów ekonomicznych…długi, długi, długi – brak przyszłości i możliwości zarabiania pieniędzy…na kredyt, a utrzymanie córek i żony