Nie bój się…nie tylko zmian – podsumowanie roku

Koniec roku to zwykle czas podsumowań, analizy naszych sukcesów i porażek, oceny celów jakie sobie zaplanowaliśmy. Idealną okazją są do tego święta, gdy przejedzeni siadamy na fotelu i zagłębiamy się w swoich myślach. Ja również zrobiłam sobie takie podsumowanie roku i chcę się nim z Tobą podzielić, bo możesz z tego wyciągnąć coś dla siebie. Będzie to zapewne wpis trochę w stylu Coelho, ale ja traktuję to raczej jako moją spowiedź.

Rok 2014 był dla mnie rokiem szalonym, jedną wielką zmianą, próbą sił i poznawania siebie. Jednak mimo morza przelanych łez, był to bardzo dobry rok, którego za nic nie chciałabym cofnąć. Nigdy wcześniej nie dowiedziałam się tyle o sobie i otaczającym mnie świecie w tak krótkim czasie.

podsumowanie roku

W punktach, trochę chronologicznie, wymienię te rzeczy, które zauważyłam, zrozumiałam i poczułam całą sobą.

1. Nie bój się ryzykować, zmieniać, próbować
Początek roku upłynął pod znakiem przeprowadzki z Warszawy do Wrocławia. Szukania swojego miejsca w nowym mieście, wśród nowych ludzi, w nowej pracy i z nowymi wyzwaniami. Podjęcie decyzji o przeprowadzce to chyba była najtrudniejsza rzecz pod koniec 2013 r. i już po powrocie, gdy jestem znowu w starym Kurniku na Mokotowie, wiem, że to była dobra decyzja (mimo, że z góry skazana na niepowodzenie). To właśnie ten czas na “wygnaniu” pokazał mi najwięcej, najwięcej wyciągnęłam wiedzy o sobie i zrozumiałam, że kocham Warszawę.
Gdybym nie podjęła tej decyzji wiele bym straciła – nie wiedziałabym jak bardzo zżyłam się ze stolicą, jak bardzo bliscy są mi ludzie, których tu poznałam i jak silna i odważna jestem. Bo powrót wymagał ode mnie więcej niż komukolwiek może się wydawać. I to nie tylko pieniędzy, bo pieniądze wtedy nie grały dla mnie żadnej roli.
Ta wyprowadzka pokazała mi też, że nawet jeśli podejmujemy złe decyzje, ale obserwujemy siebie i otaczający nas świat, to i tak los zrobi wszystko by wrócić na dobrą drogę i naprawić błędy.
Tą złą decyzją nie była zmiana pracy, bo nowa praca też nauczyła mnie wiele i to ona mnie tak długo tam trzymała.

2. Rozmawiaj z sobą, pytaj siebie czego chcesz i jak możesz to osiągnąć
Bo tylko w ten sposób poznasz siebie, przeżyjesz życie w zgodzie z sobą i będziesz żyć szczęśliwie.
Ja przez wiele lat, jeśli nie przez całe życie, zagłuszałam swój wewnętrzny głos, nie ufałam mu, nie chciałam być z sobą na Ty. Unikałam lustra, bałam się prawdy.
Wrocław i terapia, na którą tam chodziłam nauczyła mnie dbać o siebie i swoje potrzeby. Zawsze było: muszę zrobić to, muszę zrobić tamto, nie mogę marnować czasu, nie mogę nic nie robić. A właśnie, że mogę! I jeśli mam ochotę w sobotę przeleżeć w łóżku cały dzień, poczytać książkę, oglądnąć jakiś film to od czasu do czasu mogę spełnić tą swoją zachciankę.

3. Wyznaczaj sobie realne cele, a jeśli po czasie wiesz, że nie jesteś w stanie ich osiągnąć, modyfikuj je- Nie poddawaj się!
Najgorsze co można zrobić to rzucić wszystko, bo raz czy dwa razy coś się nie udało. Jeśli pragniesz coś osiągnąć, wyznaczasz sobie jakiś cel, ale mimo prób nie wychodzi ci go zrealizować tzn., że podstawiłeś poprzeczkę zbyt wysoko (to częste u mnie). Nie warto rezygnować z tego celu, bo będzie Ci z tym bardzo źle. Przeanalizuj wszystko jeszcze raz, może najpierw lepiej dotrzeć w inne miejsce, nauczyć się innej rzeczy, która potem ułatwi realizację celu pierwotnego? A może trzeba wyeliminować przeszkody, które utrudniają realizację celu?
Ja postawiłam sobie pewien cel, którego osiągnąć nie mogłam. Analiza realności jego osiagnięcia oraz przeszkód, które wciąż stoją mi na drodze, spowodowały, że ów cel jest już bliżej osiągnięcia niż dalej- ale to temat na oddzielny wpis.

podsumowanie roku 2

4. Spełniaj swoje marzenia, zwłaszcza jeśli masz ku temu możliwości, a ogranicza Cię tylko strach
Większość z Was zna mnie w wersji z aparatem na zębach. Od miesiąca tego aparatu już nie ma. Był on tylko długim wstępem dla dalszego leczenia mej jamy ustnej, na które oszczędzałam odkąd pamiętam. Gdy nadszedł czas zdjęcia aparatu (sierpień) i zrobienia kolejnego kroku coś mnie zablokowało. Aparatu nie zdjęłam, bałam się tych kosztów, bałam się bólu, bałam się tego co mnie czeka. Trwało to kilka miesięcy, ja dalej pomykałam z metalową obręczą na zębach i ze świadomością, że muszę w końcu ją zdjąć. Bardzo tego chciałam, marzyłam o tym od lat, odmawiałam sobie wielu przyjemności, by w końcu uśmiechnąć się pełną gębą, ale …
I wreszcie mądra osoba powiedziała mi tak: nie uciekniesz przed tym, a szkoda Ci pieniędzy, których i tak nie masz? I miała rację, bo te pieniądze mimo, że miałam to zawsze miały one tylko jedno przeznaczenie.
I tym o to sposobem, już prawie, już może za miesiąc spełnię jedno ze swoich największych marzeń!

5. Obserwuj swoje otoczenie, miej czas dla tych, którzy warci tego czasu. Nie musisz być dla wszystkich na “tu i teraz”
I nie chodzi mi wcale o olewanie ludzi, tylko taką organizację swojego czasu, by mieć go dla tych najważniejszych i dla siebie. Ja swego czasu chciałam być wszędzie i dla każdego, byłam, ale nie byłam dla samej siebie. To powodowało frustrację, złość i niesamowite zmęczenie. Zamiast poznawać nowych ludzi, ja ich traciłam, bo po prostu odpychałam od siebie smutkiem i kwaśną miną. To było zupełnie bez sensu!
Zrozumiałam, że muszę nauczyć się lepiej organizować swój czas i najlepiej zacząć tą naukę od początku. Sukcesy i na tym polu już widzę i pewnie niebawem się nimi z Tobą podzielę.

podsumowanie roku 3

6. Myśl o przyszłości
Nie unikniesz przyszłości, ona zawsze Cię dopadnie. Jednak możesz tu i teraz robić wszystko by ta przyszłość była choć trochę taka jak chcesz. Oczywiście, przypadki losowe mogą nam namotać w planach i celach, ale nie muszą. Zresztą jeśli mamy plan na siebie to później łatwiej nam walczyć z przeciwnościami losu. Coś o tym wiem…

Wyszło z tego trochę takie Coelho by Kurczak (tak jak wspomniałam zresztą na początku), ale to wszystko co napisałam to prawda, wszystko we mnie się działo. I dzięki uświadomieniu sobie tego i przelaniu na papier w spokoju mogę myśleć o kolejnym roku, na który już mam kilka postanowień, bo stać w miejscu nie zamierzam.

I tak jeszcze na koniec. Kilka dni po przeprowadzce do Wrocławia popełniłam wpis pod tytułem “Nie bój się zmian” – dokładnie nie bój się, bo “jeśli nie wyjdzie, zawsze możesz wrócić do stanu sprzed zmian”

zmiany

Spodobał się wpis?
Podziel się.