Miasto tworzą ludzie

Minął miesiąc jak jestem we Wrocławiu i mimo, że wpisy dotyczące mojej przeprowadzki mogą już być nudne, to tego nie odpuszczę.
Miesiąc, kilkadziesiąt dni, kilkaset godzin, tysiące minut, sekund jeszcze więcej, a ten czas przeleciał mi bardzo szybko. Znajomi pytają mnie: I jak Ci się podoba Wrocław? Rozpakowałaś się już? Dobrze Ci tu? Nie żałujesz?
Nie wiem co im odpowiadać, naprawdę nie wiem. Bo Wrocław to nie tylko budynki, miejsca i ulice. Miasto tworzą przede wszystkim ludzie, to od nich zależy najwięcej. To właśnie powoduje, że nie wiem co odpowiadać.

Ja wciąż jestem jedną nogą w Warszawie, wciąż mówię na Wrocław Warszawa i wciąż myślę kiedy by to spotkać się z “moimi dziewczynami”. Ostatnio jedna z nich napisała mi słowa, które na długo zostaną w mojej głowie, niby nic, ale czuję podobnie. Napisała “Kurczaku, wiesz, że ja czasem myślę, że ty tylko na chwilę pojechałaś i zaraz będziesz?”. Mam podobnie, czuję podobnie, ale rzeczywistość jest inna. Czy gorsza?

Znowu nie wiem, bo skłamałabym pisząc – jest super, nie tęsknie za Warszawą, to była bardzo dobra decyzja. Bo ja tęsknie, tęsknie jak cholera, i to nie konkretnie za miastem (choć Warszawę uwielbiam), tęsknie za ludźmi, których tam poznałam, pokochałam i musiałam zostawić.
Nie ma tu mojej Maji #ironia, nie ma Agaciora wjeżdżającego do Kurnika na rowerze, nie ma Moniki, dla której robiłam zawsze sałatki bez czosnku i cebuli, nie ma Kaśki “literatki”, z którą połączyła mnie “niedola”.
Nie ma też innych osób, które mają miejsce w moim sercu.

miasto tworza ludzie

I dlatego właśnie tęsknie jak cholera, a w głowie mam tylko jedno- wytrzymaj jeszcze chwilę, niebawem będzie po staremu.

Z drugiej strony tu też są ludzie, wcale nie gorsi od tych z Warszawy. Moje pracownicze ziomki, z którymi robienie sushi kończy się kursem salsy, ludzie, których poznałam wcześniej i teraz umacniamy znajomość, nowo poznane osoby, z którymi spędzanie czasu to czysta przyjemność.
Takie rozdarcie, bo nie mogę i nie chcę zapomnieć o życiu w Warszawie. Mówiąc, że jest tu zajebiście to tak jakbym zapomniałam o warszawskich znajomych. Mówiąc natomiast: jest mi tu źle, chcę do Kurnika na Mokotowie, chcę do domu- skłamałabym także.
Bo jest mi tu dobrze, ludzie są wspaniali i wcale nie odpoczywam tak jak planowałam- codziennie coś, codziennie gdzieś, a mój kalendarz nie zmienił sposoby działania- wciąż trzeba się ze mną umawiać z tygodniowym wyprzedzeniem ;)

miasto tworza ludzie

Zatem cóż ja mam odpowiadać? Może jakąś regułkę sobie ułożę, a może po prostu będę mówić prawdę: czuję się tu dobrze, miasto jest fajne, ludzie wspaniali, ale tęsknie i mam nadzieję, że tęsknić będę zawsze, bo nie chcę zapominać o tamtym życiu i ludziach.

Spodobał się wpis?
Podziel się.
  • Kinga Czernichowska

    Jeżeli są miłe wspomnienia, to nie ma sensu ich oczywiście zagłuszać. Ale Wroclaw ma w sobie coś magicznego – przypuszczam, że to takie głębokie rozdarcie między Warszawą i Wrocławiem z czasem i tak zostanie zniwelowane przez “wrocławski klimat” (co nie znaczy, że wspomnienia z Warszawy pójdą w niepamięć). Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Wrocław da się lubić :)

    • no własnie lubię Wrocław, lubie ludzi z którymi przebywam, ale moje dziewczyny są tam niestety. Ja jestem otwarta na nowe przyjaźnie, chcę poznawać nowych ludzi, ale nie chcę zrywać wiezi ze starymi. Stąd to rozdarcie

      • Kinga Czernichowska

        rozumiem Cię ;)

  • Ja Cię podziwiam, że Ty się zdecydowałaś na przeprowadzkę, bo na samą myśl, że ja miałabym się wynieść z Wawy to aż mi słabo.