Jest moc!

Ostatnio pisałam o pytaniu, które słyszę prawie codziennie, czyli “I jak Ci się podoba Wrocław? Rozpakowałaś się już? Dobrze Ci tu? Nie żałujesz?” (w sumie to kilka pytań, ale zwykle słyszę je jedno po drugim). Zapomniałam wtedy dodać jeszcze jedną serię pytań, która występuje z tą poprzednią: “A jak w nowej pracy? Fajnie? Dobra decyzja?”
Mam ochotę wówczas odpowiedzieć- Jest moc!

Na brak zajęć nie narzekam, nudy także nie zaznaję, dzieje się, dużo się dzieje, a ja lubię to! Wreszcie czuję, że coś robię, uczę się, idę do przodu. A wszystko to w wesołej atmosferze.
Jeszcze nigdy nie spędzałam tyle czasu po pracy z ludźmi z pracy! W tygodniu wyjścia na kawę, angielski i siłownię (a niebawem może i na salsę), w weekendy integracja w większym gronie przy planszówkach (Planszówingo), sushi ( Chickenhouse Sushi) czy stekach (Stekingo).

domowe sushi

Jest moc, jest zabawa, jest “to coś”.
I to jest właśnie mega, bo dopiero czuję jak fajnie się pracuje z ludźmi, którzy są w jakiś sposób dla Ciebie ważni, znasz ich wady i zalety, wiesz że możesz na nich liczyć, a to, że spędzasz z nimi codziennie minimum 8 godzin, wcale nie powoduje, że w weekend chcesz odpocząć.

domowe sushi

Powiecie: to nie najlepszy pomysł spoufalać się za bardzo z szefostwem, bo można na tym więcej przegrać niż wygrać. Ja z kolei powiem, że to nie prawda. Trzeba po prostu znać granice, zachować umiar i nie pozwalać sobie na za dużo. Co prawda czasem mam wrażenie, że ja sobie pozwalam, jednak wówczas przyznaję- przegięłam sorry! Poza tym ludzie w pracy znają mnie, znają z każdej strony, nie jedno widzieli, nie jedno słyszeli i pewnie dlatego jest mi łatwiej.

Znam swoje miejsce w szeregu i do szefostwa podchodzę z należytym im szacunkiem. W pracy robię swoje, daję z siebie wszystko, a nawet więcej, natomiast po pracy świetnie się bawię i wiem, że warto dbać o takie relacje!

Zdjęcia pochodzą ze strony mateusztokarski.pl/

Spodobał się wpis?
Podziel się.