Wrocław – cóż to za miasto !

Mija mi drugi tydzień we Wrocławiu i nie ma dnia by to miasto czymś mnie nie zaskoczyło. W większości przypadków jestem pozytywnie zaskoczona, ale bywają też małe mniej pozytywne zaskoczenia (słynne światła, o których trąbię co 5 zdanie). Dziś kilka prawd o Wrocławiu

kilka prawd o Wrocławiu

Po tych dwóch tygodniach wiem, co do końca życia, no dobra – co długo będzie mi się kojarzyło z Wrocławiem.
A są to….uwaga uwaga… światła! A tak poważnie, to jeszcze kilka innych rzeczy- np. trójkat, żyleta i horyzonty, ale po kolei.

1. Światła we Wrocławiu są tylko propozycją
O tym dowiedziałam się wczoraj i to moje ulubione stwierdzenie. Mroczny Bartek wytłumaczył mi już, dlaczego światła nie działają tak jak powinny.
Dlaczego zmieniają się w dziwny sposób, bez żadnej logiki.
Dlaczego zielone światło dla pieszych pali się krótko i przejście przez wiele ulic to wyzwanie. Wcześniej sądziłam, że zarządza nimi ZUS, który robi wszystko by wypłacać jak najmniej emerytur- bo skoro ja nie zdążam przejść przez pasy na zielonym, to co staruszki mają powiedzieć?!
Ale już wiem, wiem, że światła dla pieszych to tylko propozycja, taka sugestia, że możesz przejść lub lepiej nie przechodź, a Ty i tak robisz jak Ci pasuje.
Szkoda tylko, że policja nie wyznaje tej zasady i wlepia mandaty- podobno policji tu mało (choć ja na swej ulicy widziałam ich trochę, w sumie wiem dlaczego!)

2. Trójkąt Grabiszyński – ktokolwiek o nim słyszał, ktoś coś o nim wie?
No niestety są osoby, która kojarzą określenie TG (trójkąt grabiszyński) i jest mi to o tyle nie na rękę, bo w nim mieszkam!
Podobno kiedyś (powtarzam sobie to co wieczór- kiedyś) jak się tu weszło to nie zawsze wychodziło się w całości, zupełnie jak to się dzieje w trójkącie bermudzkim.
Hmmm, no okolica nie należy do najnowszych i najcudowniejszych, mój blok określany jest żyletą (WTF?), a całość dobija kościół naprzeciwko…
Ale jednak Eksperymentalny Kurnik Love tu się znajduje i jest to raj na ziemi, o! Tego będę się trzymać.

3. Nowe Horyzonty – Nobla temu kto je stworzył!
Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam. Najlepsze kino w jakim byłam w całym swoim życiu, a to już prawie 30 zim.
I nie chodzi tu o ceny biletów, które są często tańsze od podłej kawy gdzieś na dworcu.
Nie chodzi tu też o te czadowe huśtawki na parterze czy repertuar, który różni się od tych w multipleksach.
Chodzi o atmosferę, nowoczesność, której jestem fanką! Wchodzę tam, widzę znaczki instagrama, FB czy 4SQ i już jest mi dobrze. Toć wiadomo, że ja internetoholik jestem!
NH to dla mnie także miejsce spotkań blogerów, nawiązywania nowych przyjaźni i pyszne lody, czego chcieć więcej?

4. Galerie handlowe – nie ogarniam.
Nie ogarniam w sumie kilku rzeczy związanych z galeriami handlowymi, które łączą się w jedno stwierdzenie – galerie handlowe praktycznie tu ze sobą sąsiadują, ludzi tam prawie nie ma, tłumy i kolejki nie były przeze mnie widziane. I teraz pytania nasuwają mi się takie:
– czy ja mieszkam w jakimś zagęszczeniu GH?
– czy Wrocław jest tak mały, że wydaje mi się, że GH stoją prawie jedna na drugiej?
– czy ludzie we Wrocławiu nie chodzą do GH?
– czy to jakiś spisek przeciwko mnie?
GH unikałam dotychczas, ale w tych wrocławskich jest całkiem przyjemnie, a to stwarza niebezpieczeństwo, że znów polubię zakupy offline…

5. I na koniec, bardzo intrygująca rzecz – Kluby GoGo, a w sumie jeden taki…
Ten różowy, walący po oczach swym kolorem, położony w samym rynku, niepasujący tam ani trochę. Ten, w okolicach którego kręcą się panie z różowymi parasolkami, panie, które zaczepiają i zapraszają do odwiedzin, panie, z którymi można sobie miło porozmawiać…
Wszystko byłoby ok, ale dlaczego mnie tam ciągle zaciągają, czy ja naprawdę wyglądam na osobę godną by tam wejść?!

wrocław

Obserwuję dalej, ciąg dalszy nastąpi niebawem…

#ilovewroclaw

 

Spodobał się wpis?
Podziel się.
  • Ale fajny wpis ;) wrocław okiem kogoś kto nie wytarł jego chodników od najmłodszych lat ;)
    Trójkąt Grabiszyński? Serio? :D Zawsze był i owszem trójkąd ale skrzyżowaniu Kościuszki i Traugutta :) I tam faktycznie można było nie wyjść cało jakąś dekadę temu. Obecnie przeniosło się to w rejon śródmieścia.
    Z tymi światłami, zwłacza przy akradach i renomie od lat jest prolem. Uparcie nikt nie chce z tym nic zrobić.
    Natomiast w kwestii Galerii Handlowych. Mieszkasz akurat w rejonie w którym jest ich więcej. Carrefour, Dominikanska, Magnolia, idąc dalej Facotry i jeszcze Bielany. Ale jak jedzie się w drugą stronę to najpierw jest Grunwald a potem długo, długo i jeszcze długo nic i następuje Korona. Po prostu stężenie ich w tej części miasta równoważny ich braki w innych ;)

    • koło żylety światła też nie napawają optymizmem, rzadko przechodzę na nich na zielonym, bo po prostu można z nerwów paść ;)
      a o trójkącie słyszałam od kilku osób ;)

  • Dziwne, jak dla mnie w GH są kolejki i tłumy. No chyba, że Pasaż, to odpuszczam sobie wchodzenie. Poza tym #tonieszafiarka

    • no ja byłam kilka razy i zawsze pusto

      • Największy sentyment mam do Galerii Dominikańskiej :) Za to Pasażu Grunwaldzkiego nie trawię. Za duże toto dla mnie. Mongolii nie ufam, bo tam się ludziom sufity na głowę walą. Arkadia zawiewa jakimś takim PRL-owskim klimatem. W sumie GD też, ale tam chodziłam na siłownię, miałam przystojnego trenera i w ogóle kupiłam tam masę fajnych ciuchów :D

        • ja byłam wczoraj w GD i jakos nic mnie nie urzekło, Renomy nie lubię choć jestem w niej najcześciej- jakoś po drodze, w weekend do Magnolii się wybieram.
          Ogólnie tęsknie za Wola Park ;)

  • Dla mnie Wrocław to całkiem nieznany ląd. Byłam tam tylko przejazdem udając się na wakacje do Karpacza, a poza tym nie miałam okazji poznać tego miasta. Będę obserwowała Twoje poznawanie miasta :) A tym Trójkątem to bym się w ogóle nie przejmowała, pewnie podobnie jak z niektórymi rejonami Warszawy – więcej historii i dopowiedzeń niż rzeczywistości :)

    • jedź na weekend do Wrocławia, naprawdę warto poznac to miasto, choćby by docenić warszawską sygnalizacje ;)

      • No chyba musimy się z T. rozejrzeć za jakimś tanim, przyzwoitym lokum – wskoczyć w busa lub pociąg (no może pociąg teraz niekoniecznie :P) i połazić trochę po mieście. :)

        Za to pobyt w Londynie pozwolił mi docenić poszanowanie Polaków dla świateł w ogóle. Tam to nikt nie zwraca uwagi na to czy jest zielone czy czerwone, czy w ogóle nie działa :)

        • serio warto a noclegi można znaleźć tanie, koło dworca pkp jest takie schronisko- wyglada jak hotel, czysto, ładnie i tanio

  • Asia Sołtysiak

    Trójkąt grabiszyński? pierwsze słyszę :D Trójkąt jest w okolicach kościuszki :)
    światła to faktycznie jakaś paranoja.
    Ja z kin uwielbiam DCF.
    A lody – tylko Tralalala :)

  • o tym TG również słyszę pierwszy raz a okolice Pereca są mi znane od jakiś 6 lat – chociaż to w sumie bardziej Gajowice. Do tego żyletkowca mam przez podwórko. Nie wiem czy wiesz, ale po sąsiedzku mieszka pani Barbara ;-)