Ryż z kurczakiem w sosie z tamaryndowca

Dawno dawno temu, za namową Quinoamatorki, zakupiłam pulpę z tamaryndowca.
Nie wiedziałam do czego ją wykorzystać, szukałam w internecie i niewiele znalazłam.
Potem o niej zapomniałam, aż do pewnego dnia gdy robiłam wielkie porządki w kuchni.
Tym razem postanowiłam wypróbować to cudo.
Pokombinowałam, poczytałam, popytałam i ostatecznie wykorzystałam ją do ryżu i kurczaka.
Rzeczywiście tamaryndowiec ma kwaskowaty smak, nie każdemu może przypaść do gustu.
Jednak coś w sobie ma, ta kwaskowatość jest inna i tak jak ja nie trawię kwaśnych potraw tak tu nie było tak źle.
A jako że wiecęj pomysłów na pulpę z tamaryndowca nie miałam, to wpadła ona w Oczkowe ręce i z tego co wiem z bananem Oczko ją zje :)

 

 

Ryż z kurczakiem w sosie z tamaryndowca
2 porcje

  • 150g ryżu jaśminowego lub basmati
  • filet z piersi kurczaka
  • 1 łyżka pulpy tamaryndowca rozpuszczonej w 3/4 szklanki gorącej wody
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka brązowego cukru
  • papryczka pepperoni- u mnie zielona
  • mała cebulka
  • olej arachidowy
  • sos sojowy

Ryż ugotować.
Pierś z kurczaka oczyścić i pokroić w cienkie plastry.
Cebulę kroimy w talarki, a czosnek siekamy. Papryczkę kroimy w obrączki.
W miseczce mieszamy sos rybny, czosnek, cukier, ocet ryżowy oraz odcedzoną na sitku rozpuszczoną pulpę z tamaryndowca.
Na patelni rozgrzewamy i szklimy cebulę, następnie smażymy kurczaka wraz z sosem. Gdy mięso będzie miękkie, a sos się zredukuje zdejmujemy z ognia.
Podajemy z ryżem.

Spodobał się wpis?
Podziel się.
  • Sprawdzone, bardzo smaczne połączenie – ryż, kurczak i sos sojowy. Jednak ten tamaryndowiec… Szczerze mówiąc, nawet o nim nie słyszałam. ;) Może kiedyś go znajdę i spróbuję.

  • siedzi u mnie w lodówce, kupiłam go specjalnie do wołowiny rendang, którą pokazywałam na blogu już trochę temu, muszę sprawdzić czy go coś nie trafiło, jak nie to może znowu wykorzystam jak mi już pamięć odświeżyłaś ;)

  • shaday w kuchniach świata zakupiony :)

    Nobleva rób, może Oko skorzysta, skoro też już ma tamaryndowiec :)

  • Dla mnie tamaryndowiec to nieznany jeszcze ląd, ale może kiedyś?
    Podoba mi się Twoje danie.:)

    Miłego weekendu:)

  • Majanko no widzisz, dla mnie 90% Twoich wypieków to nieznane rejony, ale wszystko przed nami :)

  • To może jakiś wypiek z tamaryndowcem – ale to już Oczko musi się wykazać skoro posiada:)

  • tak dokładnie, teraz Oczka czas :)

  • Basia Buru robiła świetne połączenie tamaryndowca z bananem, ależ to dobre było! Muszę to powtórzyć, jak już zrobię, to Ci trochę wrzucę do słoiczka ;)

  • Mam nadzieję, że uda nam się wkrótce spotkać w tzw. realu :) Do zobaczenia w Gdańsku! Pzdr Aniado

  • Jeszcze nie próbowałam nic z tamaryndowcem. Musi ciekawie smakować:)

  • Zemfi trzymam za słowo ;)

    Aniado wepnij gdzieś sztucznego kwiatka, wstępnie taki znak rozpoznawczy ustalamy :)

    Tyna jest kwaśny i ma ogromne pestki

  • Tamaryndowca jeszcze nie udało mi się skosztować, niestety nie potrafię go znaleźć w żadnym sklepie:(

  • Karolinko – Kuchnie świata :)

  • Ja również posiadam pastę z tamaryndowca, ha! Nabyłam ją jakiś czas tamu, lecz w międzyczasie zapomniałam, do jakiego przepisu. :D
    Twój wygląda mega-apetycznie :)

  • Tama-coś-tam…tak, a można poprosić już gotową ciepłą miskę żarełka :D

    ściskam
    M. ;)

  • Mi spróbuj mojego przepisu :)

    Moniko no ba! ;)

  • grazyna

    Tez nie znam – ciekawie ją wykorzystałaś . Taki oryginalny kurczak :)

  • Swietne polaczenie. Uwielbiam dania z tamaryndem a juz najbardziej taki zajezdzajace tajszczyzna.

  • Gosia

    Akurat szukałam przepisu na cokolwiek do czego można wykorzystać pulpę i proszę tak trafiłam na twojego bloga ;-)

    O tutaj też jest Twój przepis, więc oddałam głos w ramach wdzięczności bo już nie wiedziałam do czego tego tamaryndowca użyć. Uratowałaś mnie tym przepisem :)